23 lutego 2007

Pasja opowiedziana przez bł. Annę Katarzynę Emmerich

Te wstrząsające teksty zainspirowały Mela Gibsona do nakręcenia filmu "Pasja". Książka jest nowym polskim tłumaczeniem fragmentów mistycznych wizji Sługi Bożej Anny Katarzyny Emmerich. Wierne ewangelicznemu opisowi Męki Pańskiej, uzupełniają go wieloma szczegółami, osiągając niespotykaną siłę wyrazu. Wspaniale pokazują rolę Matki Bożej w naszym odkupieniu.

Anna Katarzyna Emmerich - (1774-1824) niemiecka mistyczka, stygmatyczka i wizjonerka. Pochodziła z ubogiej wiejskiej rodziny. Już w dzieciństwie wyróżniała ją szczególna pobożność. Wtedy też zaczęła mieć pierwsze wizje. Wielokrotnie chciała wstąpić do klasztoru, ale było to trudne, bo nie miała posagu. Konsekwentnie dążyła jednak do celu, i w końcu, w 1802 r., przyjęły ją augustianki. Rok później złożyła śluby zakonne. Wszystkie swoje obowiązki wypełniała z wielką gorliwością. W okresie wojen napoleońskich, klasztor został zamknięty. Wkrótce po opuszczeniu klasztoru bardzo poważnie zachorowała i do końca życia nie podniosła się z łóżka. W tym czasie otrzymała stygmaty. Od tej pory zaczęło ją odwiedzać wielu ludzi i zyskała szczerych przyjaciół m.in. Clemensa Brentano, niemieckiego poetę i prozaika, który w latach 1818-1824, codziennie spisywał jej mistyczne wizje, dotyczące męki i śmierci Chrystusa. 3 października 2004 roku została beatyfikowana przez Jana Pawła II.

Przeczytaj recenzję tej książki

św. Josemaria Escriva, Droga Krzyżowa, Stacja I

Już minęła godzina dziesiąta rano. Proces dobiega końca. Brak przekonujących dowodów. Sędzia wie, że wrogowie Jezusa wydali Go z zawiści i próbuje absurdalnego wybiegu: każe wybierać między Barabaszem, złoczyńcą oskarżonym o kradzież i zabójstwo, a Jezusem, który zwie się Chrystusem. Tłum wybiera Barabasza. Piłat woła:

Cóż więc mam uczynić z Jezusem? (Mt 27,22)

Wszyscy odpowiadają: — Na krzyż z Nim!

Sędzia nalega: — Cóż właściwie złego uczynił?

Lecz oni jeszcze głośniej krzyczą: — Na krzyż z Nim!

Piłat, przestraszony wzrastającym wzburzeniem, każe przynieść wody i obmywa swoje ręce na oczach tłumu mówiąc:

Nie jestem winny krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz (Mt 27,24).

I rozkazawszy Jezusa ubiczować, wydaje Go na ukrzyżowanie. Milkną nienawistne, opętane usta, Bóg wydaje się pokonany.

Jezus jest sam. Dalekie są dni, kiedy słowo Człowieka-Boga zapalało światło nadziei w sercach. Odeszły szeregi chorych, którzy odzyskali zdrowie. Przebrzmiały triumfalne okrzyki Jerozolimy witające Pana przybywającego na łagodnym osiołku.

O, gdybyż ludzie w inny sposób odpowiedzieli na miłość Bożą! Gdybyśmy — ty i ja — rozpoznali Dzień Pański!

Rozważanie

1. Jezus modli się w Ogrójcu: Pater mi (Mt 26,39), Abba, Pater! (Mk 14,36).

Bóg jest moim Ojcem, także wtedy, kiedy zsyła na mnie cierpienie. Czule mnie kocha, nawet wtedy, gdy rani. Jezus cierpi, aby wypełnić wolę Ojca...A ja, który chcę wypełnić najświętszą wolę Boga, idąc śladami Mistrza, czyż mogę narzekać, jeśli cierpienie jest towarzyszem mojej drogi?

Cierpienie będzie pewnym znakiem mego przyjęcia na syna, gdyż Bóg traktuje mnie tak samo jak swego Boskiego Syna. Mogę przeto jak On jęczeć i płakać sam w moim Getsemani, ale — powalony na ziemię, uznając własną nicość — wzniosę aż do Boga okrzyk wychodzący z głębi mej duszy: Pater mi, Abba, Pater,...Fiat! (Ojcze mój, Abba, Ojcze...niech się stanie!).

* * *

2. Pojmanie ...venit hora: ecce Filius hominis tradetur in manus peccatorum (...Przyszła godzina: oto Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników Mk 14,41)...Czyżby człowiek grzeszny miał swoją godzinę? Tak, ale Bóg ma swoją wieczność!...

Jezus w więzach! Powrozy, którymi On dobrowolnie pozwolił się związać, zwiążcie i mnie, i sprawcie, bym cierpiał z moim Panem, ażeby upokorzyć śmiertelne ciało. Albowiem — nie ma półśrodków — albo ja je unicestwię, albo ono mnie upodli. Lepiej być niewolnikiem mojego Boga, niż niewolnikiem mojego ciała.

* * *

3. Podczas symulowanego procesu Jezus milczy. Jezus autem tacebat (Mt 26,63). Później odpowiada na pytania Kajfasza i Piłata...Nie skieruje ani słowa do rozwiązłego i zmysłowego Heroda (por. Łk 23,9): Grzech rozwiązłości tak znieprawia człowieka, że nie dosłyszy on nawet głosu Zbawiciela.

Jeśli w tak wielu środowiskach stawiają opór prawdzie, milcz i módl się, umartwiaj się...i ufaj. Bo także w duszach, które wydają się stracone, pozostaje, aż do końca, zdolność powrotu do umiłowania Boga.

* * *

4. Zaraz zostanie ogłoszony wyrok. Na ironiczną uwagę Piłata: — Ecce rex vester! (Oto król wasz, J 19,14), najwyżsi kapłani odpowiadają z wściekłością: Poza Cezarem nie mamy króla (J 19,15).

Panie! Gdzie są Twoi przyjaciele? Gdzie Twoi poddani? Porzucili Cię wszyscy. I to porzucenie trwa już dwadzieścia stuleci...Wszyscy uciekamy od Krzyża, od Twojego Świętego Krzyża.

Krew, udręka, samotność i nieugaszone pragnienie dusz —stanowią Twój królewski orszak.

* * *

5. Ecce homo! (J 19,5). Serce się ściska, gdy kontempluje Najświętsze Człowieczeństwo Pana, które stało się jedną raną.

A gdy ktoś zapyta: — Cóż to za rany masz na twoim ciele? Wówczas odpowie: Tak mnie pobito w domu moich najmilszych (Za 13,6).

Spójrz na Jezusa. Każda rana jest wyrzutem; każdy ślad po batogu — napomnieniem, by wzbudzić żal za twoje i moje grzechy.

------

Cała książka dostępna on-line tutaj

Tradycyjna Msza Święta w obrazkach

http://swiety.krzyz.org/missa.htm

Ulubione sakramenty amerykańskich "katolików"

Jakie są ulubione sakramenty "katolików" w USA? Nie zgadniecie Państwo. Oto najnowszy ranking:

1) posypanie głów popiołem w środę popielcową
2) chrzest
3) "ten dzień, w którym przynosimy nasze zwierzęta do kościoła, aby je pobłogosławić"
4) komunia (postrzegana jako symbol)
5) stwierdzenie nieważności małżeństwa
6) bierzmowanie
7) małżeństwo

Więcej na ten temat, a także wybór szczególnie ciekawych wypowiedzi ankietowanych przeczytać można w zaprzyjaźnionym blogu.

22 lutego 2007

Asceza w XXI wieku

Tak, to nie pomyłka. "Być chrześcijaninem" Juana Luisa Lordy to bardzo porządny, napisany w sposób nowoczesny, a zarazem pasjonujący, podręcznik ascetyki. Przeczytałem tę książkę z zapartym tchem i serdecznie polecam. Zachęcam do przeczytania recenzji.

Lekarstwo nieśmiertelności i antidotum na śmierć

Arcybiskup Albert Malcolm Ranjith, sekretarz Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów udziela wywiadu miesięcznikowi "Inside the Vatican"

fragment wywiadu:

Anthony Valle: Wasza Ekscelencja udzielił kilku wywiadów dla międzynarodowej prasy na temat liturgii, odkąd został sekretarzem Kongregacji Kultu Bożego. Niektóre ze zdań księdza arcybiskupa były źle interpretowane i spowodowały kontrowersje niż zamierzoną jasność. Czy chciałby Ekscelencja coś wyjaśnić?

Arcybiskup Malcolm Ranjith: W tamtych wywiadach kładłem nacisk na to, że po-soborowa reforma liturgii nie była w stanie przynieść oczekiwanych rezultatów duchowej i misyjnej odnowy Kościoła, tak żebyśmy dzisiaj byli z niej naprawdę zadowoleni. Niewątpliwie były również pozytywne rezultaty reformy; ale negatywne efekty wydają się być większe, powodując wiele zamieszania w naszych szeregach. Kościoły stały się puste, liturgiczna wolna-jazda jest na porządku dziennym, a prawdziwe rozumienie i znaczenie tego co jest celebrowane jest zaciemnione. Trzeba się zatem zastanowić, czy proces reform był rzeczywiście przeprowadzony prawidłowo? Dlatego potrzebujemy uważnie spojrzeć na to co się wydarzyło, modlić się i rozważać tego skutki, i z pomocą Bożą postępować we wprowadzaniu koniecznych poprawek.

Całość wywiadu na portalu Sanctus

O przerabianiu kościołów na spelunki

"Drink przy ołtarzu? Szalona impreza w zakrystii? W Europie Zachodniej coraz więcej kościołów zmienia przeznaczenie z miejsc modlitwy na restauracje, nocne kluby, a nawet supermarkety."

Całość artykułu do przeczytania w Wirtualnej Polsce.

Przerażające jest to, że do tej pory masowa desakralizacja świątyń i przerabianie ich na budunki świeckie miały miejsce w bolszewickiej Rosji, podczas Rewolucji Francuskiej czy w podobnych okolicznościach. Tymczasem postępowi "katolicy", utraciwszy wiarę, sami pozbywają się świątyń. Cóż, od 2000 lat żyjemy w czasach ostatecznych, a każdy dzień przybliża nas do końca świata. A jak wiemy, przedtem muszą nadejść bestia, antychryst, fałszywy prorok i wielkie odstępstwo...

21 lutego 2007

Autoportret Jezusa Chrystusa?


W małym miasteczku we Włoszech, Manoppello, znajduje się niezwykły obraz... Przedstawia on naturalnych rozmiarów portret twarzy Chrystusa. Niemiecki dziennikarz, Paul Badde w swojej książce przedstawia dowody na to, że obraz ten jest Prawdziwym Obliczem, nie uczynionym ręką ludzką, swoistym autoportretem Jezusa. I wszystko wskazuje na to, że może mieć rację...... [czytaj dalej]

Stanisław Michalkiewicz mądrze o karze śmierci

Zacytuję fragment komentarza Stanisława Michalkiewicza opublikowanego w Najwyższym Czasie z 18.02.2007:

Charakterystyczne jest jednak zupełne pominięcie w Katechizmie kwestii, jak się wydaje podstawowej – czy kara śmierci jest sprawiedliwa, czy nie. Podstawowej – bo kara, nie tylko śmierci, ale każda – nie jest jakimś bezcelowym udręczeniem, tylko dolegliwością stosowaną w procesie wymierzania sprawiedliwości. Jeśli zatem nie byłaby sprawiedliwa, to należałoby ją wykreślić z arsenału kar, ponieważ jest oczywiste, że przy pomocy niesprawiedliwej kary nie da się wymierzyć sprawiedliwości.

Jeśli jednak kara śmierci jest sprawiedliwa, to ten fakt ma konsekwencje moralne, bo sprawiedliwość jest jedną z cnót chrześcijańskich, a więc nie może stać w opozycji wobec godności osoby ludzkiej. Z tego zapisu Katechizmu, pomijając już nawet wyjątkowe nagromadzenie poprawek, przebija napięcie, żeby nie powiedzieć – rozterka, między tradycyjnym, od dwóch tysięcy lat nauczaniem Kościoła, a wymaganiami – no właśnie, czego?

Całość tekstu na www.michalkiewicz.pl

Świecka uroczystość nadania imienia - hiszpańska reaktywacja

Jak się okazuje, w dzisiejszych czasach nie brak idiotów pragnących wprowadzać u siebie nowości testowane u nas (na szczęście bez powodzenia) przez komunistów. Jak na stronie internetowej Klubu Zachowawczo Monarchistycznego pisze Mariusz Affek, w Katalonii, za pieniądze podatników wydano niedawno publikację o wiele mówiącym tytule „Podręcznik obrzędów cywilnych. Największe dni”.

A w środku - takie absurdy jak:

  • Ceremonia nadania imienia (sic!)
  • Świecka ceremonia ślubu
  • Świecka ceremonia pogrzebowa
Wszelkie rekordy bije jednak... świecka parodia I Komunii Świętej dla dzieci ateistów, które pozazdrościły swym katolickim rówieśnikom białych sukienek, imprezy rodzinnej i prezentów. Nie do końca wiadomo, co właściwie świętuje się na świeckiej I Komunii nieświętej, ale obrzęd ułożono, więc można korzystać.

Więcej na stronie internetowej KZM

20 lutego 2007

Jest już lekarstwo na homoseksualizm

Niestety, na razie tylko dla baranów. W Najwyższym Czasie możemy przeczytać:

Od niedawna do grona tych, którzy mogą jeszcze bardziej zaszkodzić rolnictwu, dołączyli homoseksualiści. Bynajmniej nie chodzi o to, że rolnicy przeszkadzają im w praktykach seksualnych. Nie, sprawa jest znacznie bardziej kuriozalna. Jak donosi miesięcznik "Charaktery", niektóre owce, podobnie jak ludzie, odczuwają pociąg seksualny do osobników tej samej płci. Wobec takich anomalii zaniepokojeni hodowcy zwrócili się do naukowców z Oregon State University o pomoc, ponieważ ich homoseksualne owce nie chciały się rozmnażać.

- Naukowcy postanowili przyjść z pomocą i znaleźć sposób na ich "wyleczenie" z marnotrawnego nawyku - donosi psychologiczny miesięcznik.

Jak podaje "Chicago Sun Times", uczeni odnotowali "znaczące sukcesy" w osiągnięciu równowagi hormonalnej baranów. Dzięki czemu rolnicy pewnie mogliby odetchnąć z ulgą…

Jednak złapanie oddechu nie jest wcale łatwe, bo wyczyn naukowców z Oregonu spotkał się …z falą krytyki ze strony środowisk homoseksualnych. Słynna Martina Navratilova, znana jako tenisistka wszech czasów stwierdziła, że działania uczonych to "niedopuszczalna manifestacja homofobii". Homoseksualiści chcą bowiem, aby owce same wybierały sobie upodobania seksualne, czyli, jak pisze prasa amerykańska - miały prawo do bycia gejem.

Całość artykułu w Najwyższym Czasie. Niestety, brak jest potwierdzenia możliwości zastosowania tej samej metody leczenia dla osobników gatunku Homo Sapiens.

Szkoccy pederaści mają alergię na słowo "mama"

Rzeczpospolita donosi o absurdalnych nowościach w Szkocji:

Nowe przepisy, według których personel szpitala nie powinien używać "homofobicznych" słów "mama" i "tata", nie zaskoczyły ekspertów. - Szkocja ostro skręciła na lewo. Gdyby nie szkoccy wyborcy, nigdy nie rządziłaby nami Partia Pracy - powiedziała "Rz" brytyjska ekspert do spraw rodziny Lynette Burrows. - Za zmianami politycznymi poszły zmiany obyczajowe. Szkocka klasa polityczna całkowicie straciła kontakt z rzeczywistością - dodała.

(...)

- Od dawna ściśle współpracujemy z tym środowiskiem. Chcemy bowiem zapewnić jak najlepszą opiekę wszystkim pacjentom - powiedziała "Rz" rzeczniczka NHS. Dokument "Fair wobec wszystkich" sfinansowany został ze środków publicznych.Oprócz bardzo kontrowersyjnych wytycznych, dotyczących np. zamiany słów "mama" i "tata" na "opiekunowie" czy "strażnicy", w szkockich szpitalach pojawią się też nowe formularze dla pacjentów i pracowników. Fragment dotyczący płci zostanie zmieniony ze zwyczajnego "Mężczyzna/Kobieta" na: "Mężczyzna", "Kobieta" oraz "Inne".

Całość artykułu w Rzeczpospolitej

Legalny handel trupami w USA

Najwyższy Czas pisze o handlu ciałami wyabortowanych dzieci dokonywanym przez organizację "Planned Parenthood" (planowe rodzicielstwo). Promocja dzieciobójstwa prenatalnego ma proste uzasadnienie ekonomiczne. Oto fragment artykułu:

346 mln z klinik aborcyjnych

Działalność ponad 200 klinik aborcyjnych to oczywiście najbardziej interesująca część interesu. W 2005 r. affiliates zarobiły na nich ponad 346 milionów dol. W zależności od typu i lokalizacji ośrodka aborcja kosztuje ona od 350 do 700 dol. (bez kosztów badań). Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że płaci się za nią zwykle z góry, do tego w zasadzie zawsze gotówką (czasem placówki PP tego wymagają). Niektóre kobiety wolą nie zostawiać śladów korzystania z karty kredytowej czy czeku. Płacenie gotówką umożliwia także kreatywne księgowanie wpływów - a jest co księgować. Corocznie PP serwuje szacunkowo 617 tys. aborcji.

Legalny handel "młodymi skórami"

Część dochodów klinik pochodzi także z handlu organami nienarodzonych dzieci. Z uwagi na fakt, że handel organami jest w USA zabroniony, ale "rozsądne opłaty związane z uzyskaniem, przechowywaniem, przetwarzaniem, kontrolą jakości itd." są dozwolone. PP oficjalnie oddaje organy martwych dzieci w ramach dotacji, zaś przychody z tego tytułu może kreatywnie księgować według niebezpośrednio sugerowanego w ustawie wzoru (koszty uzyskania przychodu?). Odbiorcami organów są naukowcy z uniwersytetów, firmy farmaceutyczne i laboratoria albo firmy, które same zajmują się ich dystrybucją. Wśród takich znalazły się: Anatomy Gifts Foundation czy Opening Lines. Skóra, oczy, wątroby, płuca, mózgi itd. przydają się do wszelakich badań związanych z zaburzeniami w oddychaniu, chorobą Parkinsona, Alzheimera, przypadłościami dermatologicznymi czy produkcją szczepionek. Popyt na każdy typ tkanek jest podobno bardzo duży. Według przedstawicielki Anatomy Gift Foundation, 75 % kobiet podpisuje przed aborcją zgodę na wykorzystanie organów dzieci do celów medycznych.

Ceny w roku 1999 przedstawiały się następująco:
– Organy z aborcji w 1 trymestrze: 220 dol.
– Organy z aborcji w 1 trymestrze: 260 dol. (zamrożone)
– Nienaruszone zwłoki 8-tygodniowe lub młodsze: 400 dol.
– Nienaruszone zwłoki powyżej 8 tygodni: 600 dol.
– Gruczoły płciowe: 550 dol.
– Szpik kostny: 350 dol.
– Para uszu: 75 dol., a para rąk lub nóżek: 150.

Miles Jones z Opening Lines, który handlował ludzkim towarem z Planned Parentood w Kansas, zapłacił poniższy rachunek:
– Mózg: 999 dol.
– Skóra: 150 dol.
– Rdzeń kręgowy: 325 dol.

Całość artykułu w Najwyższym Czasie

19 lutego 2007

Koniec świeckiego szafarzenia w Łodzi?

Szafarze nie przyjęli się w łódzkich kościołach.

Z łódzkich kościołów znikają szafarze, czyli świeckie osoby uprawnione do rozdawania komunii świętej. Księża mówią, że się "nie przyjęli", pisze "Express Ilustrowany".

Nasze społeczeństwo jest bardzo konserwatywne - tłumaczy ksiądz wikariusz Janusz Kostecki. Ludziom trudno przyzwyczaić się do różnych nowości, zwłaszcza w kościele. Wielokrotnie tłumaczyłem wiernym, skąd się wzięli szafarze i dlaczego. Mówią, że rozumieją, ale przyjmować sakrament od osoby świeckiej jest im "jakoś głupio" - wyjaśnia.

Źródło: Wirtualna Polska

Kardynał O'Connor ustanowił specjalne msze dla pederastów

Kardynał Cormac Murphy-O'Connor, głowa Kościoła katolickiego w Anglii i Walii, zaaprobował w diecezji Westminster specjalną Mszę św. dla homoseksualistów. W oświadczeniu wydanym przez Diecezję stwierdza się, że: "Misją Kościoła jest służenie wszystkim ludziom. Kościół całkowicie potępia wszelkie formy niesprawiedliwej dyskryminacji, przemocy, prześladowania lub znieważania skierowanego przeciwko osobom, które są homoseksualistami".

Więcej w serwisie Bibuła

18 lutego 2007

Strona o. Bartosia nadal straszy

Strona byłego dominikanina o. Tadeusza Bartosia nadal straszy na dominikańskim serwerze...

http://www.dominikanie.pl/~tadbart/artykuly/001.php

--------
Aktualizacja 23.02.2007

Już nie straszy :-)

Tradycyjne przepisy postne na Wielki Post

ch Obecne przepisy postne są zredukowane do postu od mięsa w piątki całego roku oraz postu ścisłego w Popielec i Wielki Piątek. Nikt jednak nie zabrania stosowania bardziej rygorystycznych postów, i osoby odczuwające potrzebę nieco większych umartwień wielkopostnych mogą dobrowolnie stosować stare przepisy.

Tradycyjne, przedsoborowe przepisy postne podsumowane są na przykład tutaj. Ponieważ na początek mogą się wydawać skomplikowane, dla tych, którzy chcą je stosować podczas najbliższego Wielkiego Postu zrobiłem skrócone opracowanie:

Środa Popielcowa - post ścisły (ilościowy i jakościowy)
Bez mięsa, najwyżej trzy posiłki, w tym tylko jeden do syta

Środa Suchych Dni wielkopostnych (28.02.2007) - post ścisły (ilościowy i jakościowy)
Bez mięsa, najwyżej trzy posiłki, w tym tylko jeden do syta

Poniedziałki - post ilościowy
Najwyżej trzy posiłki, w tym tylko jeden do syta. Główny posiłek może być mięsny, pozostałe bezmięsne.

Wtorki - post ilościowy
Najwyżej trzy posiłki, w tym tylko jeden do syta. Główny posiłek może być mięsny, pozostałe bezmięsne.

Środy (oprócz popielcowej i środy Suchych Dni) - post ilościowy
Najwyżej trzy posiłki, w tym tylko jeden do syta. Główny posiłek może być mięsny, pozostałe bezmięsne.

Czwartki - post ilościowy
Najwyżej trzy posiłki, w tym tylko jeden do syta. Główny posiłek może być mięsny, pozostałe bezmięsne.

Piątki - post ścisły (ilościowy i jakościowy)
Bez mięsa, najwyżej trzy posiłki, w tym tylko jeden do syta

Soboty - post ścisły (ilościowy i jakościowy)
Bez mięsa, najwyżej trzy posiłki, w tym tylko jeden do syta

Niedziele - post nie obowiązuje

Wskazówki praktyczne:


  • Zakaz mięsa obejmuje również zupy na mięsnym wywarze.
  • Zakaz mięsa nie obejmuje tłuszczów zwierzęcych (nawet smalcu), można również spożywać skwarki.

17 lutego 2007

PPR w służbie gestapo

Sześćdziesiąt trzy lata temu, 17 lutego 1944 r., w okupowanej Warszawie doszło do mało znanego wydarzenia. Konspiracyjny lokal Delegatury Rządu na Kraj (władze Polski Podziemnej) przy ulicy Poznańskiej został zaatakowany przez grupę operacyjną, w której skład wchodzili z jednej strony członkowie PPR/NKWD, z drugiej - gestapo.

Szczegóły w Rzeczpospolitej

Przeor interweniował, teledysk zniknął

Jak się okazuje, nagrania dokonali nie ministranci, lecz studenci z duszpasterstwa akademickiego Beczka. Po interwencji przeora krakowskich dominikanów, teledysk został zdjęty z YouTube.
-------------
Z Gazety Wyborczej:

Klasztorny teledysk do gejowskiego hymnu

Ireneusz Dańko

Grupa młodych ludzi nagrała teledysk do gejowskiego hymnu w klasztornym kapitularzu dominikanów w Krakowie. Po interwencji przeora film zniknął z internetowego portalu YouTube.

Amatorski wideoklip można było obejrzeć na stronie www.youtube.com. Kilka dni temu trafił też na gejowską "innastronę" w internecie. "Naszym skromnym zdaniem klasztorny performance jest całkiem niezły. Uważamy jednak, że Kraków ma do zaoferowania miejsca, gdzie tego rodzaju show byłby bardziej na miejscu" - napisał autor informacji obok skopiowanego wideoklipu. Na filmie widać młodych ludzi w biało-czarnych strojach przypominających dominikańskie habity. Najpierw wchodzą skupieni z zapalonymi świecami przy dźwiękach gregoriańskiego chorału. Po chwili rozbłyskują jednak światła i zaczyna się właściwy występ w takt dyskotekowej piosenki "YMCA" zespołu Village People. Słynny przebój z lat 70. to gejowski hymn. Autorzy tekstu kpią ze stowarzyszenia młodych chrześcijan (YMCA). Występujący w krakowskim wideoklipie naśladują niezdarnie oryginalny teledysk amerykańskiej grupy. Wyraźnie rozbawieni kręcą biodrami, aby w finale zrzucić czarne peleryny z kapturami.

Widok wnętrza na teledysku nie pozostawia wątpliwości, gdzie dokonano nagrania. To kapitularz klasztorny przy ul. Stolarskiej w Krakowie, gdzie dominikanie zbierają się na modlitwy i organizują spotkania m.in. w ramach duszpasterstwa akademickiego. Zakonnicy, których wczoraj pytaliśmy o niecodzienny występ w klasztorze, nie wiedzieli, jak mogło dojść do nagrania. Zapewniali, że w kapitularzu młodzież przebywa zawsze pod ich okiem. Po bliższe informacje odsyłali do przeora Adama Sulikowskiego. Ten był zdumiony, kiedy zobaczył nagranie. Natychmiast zaczął wyjaśniać sprawę. Na filmie nie rozpoznał żadnego zakonnika ani kleryka z miejscowego seminarium. Podejrzewał, że występ urządzili sobie młodzi ludzi, którzy codziennie bywają w klasztorze.

- Na filmie noszą nasze zakonne peleryny, białe stroje to alby ministrantów. Bez problemu można je wziąć z zakrystii - mówił wieczorem przeor. Pół godziny później dowiedział się, kto urządził plan filmowy w klasztornym kapitularzu, i zadzwonił do redakcji. Tancerzami - jak twierdzi - okazali się studenci z zakonnego duszpasterstwa akademickiego Beczka. Teledysk miał być skeczem kabaretowym na zeszłoroczne święto kobiet. Wykonawcy zaprzeczyli w rozmowie z przeorem, aby wiedzieli, że tańczą do gejowskiej piosenki.

- Te osoby zrobiły to bez naszej wiedzy. Nadużyły moje zaufanie - podsumował o. Sulikowski. Czy wyciągnie jakieś konsekwencje? - Muszę najpierw porozmawiać z autorem pomysłu - odparł. Kilka minut wcześniej film zniknął z portalu YouTube.

16 lutego 2007

Księża wobec bezpieki - długo oczekiwana książka ks. Isakowicza-Zaleskiego


Długo oczekiwana książka Ks. Zaleskiego, której dochód ze sprzedaży zostanie przekazany na cele charytatywne.

Książka ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego to efekt prowadzonych przez autora w archiwach IPN badań dotyczących inwigilacji krakowskiego Kościoła przez UB i SB. Jej celem jest opisanie i zrozumienie postaw duchowieństwa katolickiego wobec działań komunistycznej bezpieki. Działania te były różne w różnych okresach PRL-u. Od zastraszania, gróźb czy szantażu przechodzono do metod bardziej subtelnych, próbując wciągać duchownych we współpracę poprzez rozmowy, perswazję, obietnice rozmaitych życiowych udogodnień. Zdecydowana większość księży potrafiła oprzeć się zarówno zastraszaniu, jak i pokusom. Wśród tych, którzy wyrazili zgodę na współpracę, wielu potrafiło ją po jakimś czasie zerwać.

Książka niewątpliwie uporządkuje toczące się od wielu miesięcy dyskusje na temat tzw. lustracji duchownych. Jest to mocny głos badacza i jednocześnie świadka, który poszukuje prawdy o tamtych trudnych czasach.

ZOBACZ WIĘCEJ

Hymn o świętych Cyrylu i Metodym



Hymn z I Nieszporów na świętych Cyryla i Metodego, zaśpiewany przez Schola Gregoriana Silesiensis oraz Schola Mulierum Silesiensis 13.02.2007 w kościele św. Piotra i Pawła na Ostrowie Tumskim we Wrocławiu. Wersja nieortodoksyjna, bo w języku słowiańskim.

Jak zabawiają się ministranci (?) u krakowskich Ojców Dominikanów...

Uwaga, materiał dla ludzi o mocnych nerwach:



Miejsce nagrania teledysku zidentyfikowane na Forum Krzyż

Autor teledysku sprofanował przy okazji responsorium Magi veniunt na święto Objawienia Pańskiego. Nagranie piracko skopiowane z płyty:



-------
Aktualizacja: Video zostało zdjęte z YouTube. I bardzo dobrze.

14 lutego 2007

Czwarta Tajemnica Fatimska

Włoski dziennikarz twierdzi, że Trzecia Tajemnica Fatimska nie została do końca ujawniona. Sekretarz papieża Jana XXIII potwierdza istnienie dwóch tekstów Trzeciej Tajemnicy.

Szczegóły w niezależnym piśmie "Bibuła"

11 lutego 2007

Szczątki rydwanów w Morzu Czerwonym - kolejny dowód biblijnego exodusu?

http://potop-exodus.w.interia.pl/exodus/rydwany.html

Abp Niederauer cieszy się z adopcji dzieci przez pederastów

Cytujemy za niezależnym pismem Bibuła:

W wywiadzie dla lokalnego radia, przeprowadzonym w niedzielę, 4 lutego br., arcybiskup San Francisco abp George Niederauer powiedział, że "jest bardzo szczęśliwy" z decyzji zezwalającej katolickiej organizacji charytatywnej Catholic Charities na pośrednictwo w adopcji dzieci przez pary homoseksualne.

Podczas wywiadu w stacji KCBS, arcybiskup Niederaure dosłownie piał z radości z planu umożliwiającego pracownikom Catholi Charities na współpracę z organizacją o nazwie "Budowniczowie Rodzin" - Family Builders by Adoption, która zajmuje się koordynacją adopcji dzieci przez pary homoseksualne. "Jestem naprawdę bardzo zadowolony z decyzji powziętej przez szefa Catholic Charities" - powiedział abp Niederauer.

"Katolicka" organizacja charytatywana Catholic Charities otrzymała z Watykanu reprymendę i wyraźny zakaz udzielania pomocy przy adopcji dzieci przez pary homoseksualne, lecz zamiast zastosować się do decyzji Watykanu, porozumiała się z organizacją California Kids Connection, która działa z organizacją Family Builders, przez co stała się pośrednikiem w takich adopcjach.

Solenna msza trydencka z komentarzami Fultona Sheena

Uroczysta msza z asystą odprawiona w Niedzielę Wielkanocną w roku 1941 w Chicago. Komentarze ks. Fultona Sheena, późniejszego arcybiskupa.


Uczymy się chorału gregoriańskiego

Powstała nowa strona internetowa http://www.gregorian-chant.info, na której oprócz zapisu nutowego w notacji kwadratowej są również pliki audio w formacie mp3. Można więc próbować uczyć się samemu śpiewać chorał.

11 grudnia 2006

Zmarł generał Augusto Pinochet

Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie.

Chwała bohaterom!

05 listopada 2006

Ekumenizm według pastora Malińskiego

Książka o Janie Pawle II autorstwa ks. Mieczysława Malińskiego:



Pozycja posiada imprimatur:



A w niej ekumeniczne kwiatki. Choćby taki, że w ekumenizmie chodzi o zbliżenie Kościoła Katolickiego do heretyków i schizmatyków (a nie odwrotnie), a prawosławie się niczym istotnym nie różni od katolicyzmu:



Wszystko ma być do "załatwienia" przez teologów. A do tego, książka sprawia wrażenie, jakoby protestanci mieli ważną Eucharystię:



Muzułmański Koran ma być oparty na Piśmie Świętym (sic!). A skazywanie chrześcijan na śmierć to chyba żaden problem, bo nie we wszystkich krajach islamskich tak robią. Z kolei poganie z dalekiego wschodu wierzą w Pana Boga, ale inaczej (sic!).



Dwie kolejne strony bez większych skandali:





Za to na końcu z grubej rury: według ks. Malińskiego wszyscy zgromadzeni w 1986 roku w Asyżu modlili się do Pana Boga, a różnili się tylko obrzędami liturgicznymi, to jak zinterpretować zarżnięcie dwóch kur w ofierze demonom przez animistów? Alternatywny obrządek?

01 listopada 2006

Skandal w USA: Kościół sprzedany bisurmanom

Katolicki kościół Najświętszej Maryi Panny Wspomożenia Chrześcijan w Detroit, wybudowany przez polskich imigrantów, został sprzedany muzułmanom.

źródło: The Detroit News


Sanctus Deus, Sanctus fortis, Sanctus immortalis, miserere nobis.

30 października 2006

Członek Drogi Neokatechumenalnej przyznaje się do celowych nadużyć liturgicznych

Z uwagi na liczne nadużycia liturgiczne w Drodze Neokatechumenalnej, pod koniec zeszłego roku Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów w osobie kardynała Arinze wystosowała do założycieli Drogi list ze szczegółowymi wskazaniami. Na niektóre nadużycia zezwoliła, na inne dała okres przejściowy na dostosowanie się, pozostałych Kongregacja nakazała stosować się do Ogólnego Wprowadzenia do Mszału Rzymskiego oraz do instrukcji Redemptionis Sacramentum.

Z treścią listu można zapoznać się tutaj.

Członkowie Drogi Neokatechumenalnej twierdzą, że stosują się do nakazów wymienionych w liście kardynała Arinze. Tymczasem, na jednym z neokatechumenalnych forów dyskusyjnych, pewien członek Drogi się "sypnął" jak sprawa wygląda naprawdę:

Do tego dziwią nadużycia liturgiczne na które mamy ustną zgodą ale wg prawa sporo fanaberii się dzieje na liturgiach...I taki kapłan przywiązany do tradycji i prawa nie ma ochoty na to patrzeć i jestem w stanie to zrozumieć.
http://www.forum.neokawiarenka.pl/viewtopic.php?t=140

Gratuluję szczerości. Ciekawi mnie też od kogo jest owo ustne pozwolenie? Kogo neokatechumeni stawiają ponad kardynała Arinze? Kikona Argüello, Carmen Hernandez? A może jakiegoś Pana Miecia, z zawodu hydraulika a po godzinach katechistę?

Rada parafialna - zagraniczne wzorce

Na dzisiejszej Mszy Św, proboszcz przekazał nam dwie sytuacje związane z działalnością rad parafialnych
1) Niemcy. Polski ksiądz przebywający w Niemczech otrzymuje pilną prośbę o odprawienie Mszy Św. w mieście odległym o 180km. Po przyjeździe na miejsce zdumiony zastaje proboszcza miejscowej parafii, który informuje go iż aktualnie przebywa na urlopie w związku z czym rada parafialna zabroniła mu odprawić Mszy Św. i nakazała wykorzystać urlaub. Po tym jak celebrans przekazał radzie co myśli na temat takiej polityki, rozpoczęło się poszukiwanie innego księdza na czas urlopu proboszcza
2) Holandia (sytuacja w dwóch parafiach). Parafia przeżywająca kryzys, mała ilość aktywnych wiernych, brak kapłana sprowadza na stałe kapłana z Polski. Zostaje on zatrudniony (etat) przez radę parafialną na etacie proboszcza (jest jeszcze 6 innych etatowych pracowników). Ponieważ parafia przeżywa problemy finansowe, zachodzi konieczność zwolnienia jednego pracownika - i pracownikiem tym jest x. proboszcz w zw. z tym parafia nie ma pasterza, za to 5 etatowych asystentów parafialnych (świeckich).

Źródło: Forum Frondy

29 października 2006

Kardynał Hoyos odchodzi?

Włoski dziennik 'La Repubblica' poinformował, że Benedykt XVI przyjął dymisję kardynała Dario Castrillon Hoyosa, prefekta Kongregacji ds. Duchowieństwa oraz przewodniczącego Papieskiej Komisji Ecclesia Dei, odpowiedzialnej m.in. za dialog z Bractwem Kapłańskim św. Piusa X. Hierarcha już dwa lata temu osiągnął kanoniczny wiek 75 lat. Według gazety kolumbijski kardynał pozostanie na stanowisku do grudnia br.

Plotki o dymisji kardynała pojawiają się w okresie, kiedy papież ma promulgować indult generalny dla mszy trydenckiej. Kardynał Hoyos od wielu lat opowiadał się za takim rozwiązaniem i był jednym z najzacieklejszych rzeczników pojednania z lefebrystami.

Tymczasem konserwatywny dziennik katolicki 'Die Tagespost' donosi, że indult nie nastąpi tak szybko jak się tego spodziewają tradycjonaliści oraz światowe media. Guido Horst, rzymski korespondent dziennika, napisał, że papieski dokument jest rzeczywiście w fazie ostatnich przygotowań, jednak jest kilka kwestii wymagających ustaleń. Chodzi m.in. o sprawę starego i nowego kalendarza liturgicznego oraz ostry sprzeciw wielu biskupów z całego świata. Horst uważa, że ogłoszenie indultu może się przeciągnąć nawet do końca pierwszej połowy 2007 roku.

Źródło: Wirtualna Polska

28 października 2006

Skandal: rekolekcje pogańsko-katolickie w USA

Wyznawcy sikhizmu i przedstawiciele Episkopatu katolickiego USA uczestniczyli we wspólnych rekolekcjach. Poświęcone były wzajemnemu poznaniu tradycji modlitewnych oraz świętych tekstów. Dyskutowano także o aktualnej sytuacji obydwu religii. Spotkanie miało miejsce w dniach od 5-7 października w Nowym Jorku. Obecnie w Waszyngtonie opublikowano z jego przebiegu specjalny komunikat.

Członkowie obydwu delegacji uczestniczyli w modlitwach, wymieniali swoje doświadczenia wiary, wskazując zarazem na konieczność poszanowania istniejących różnic. Obydwie strony wyraziły zaniepokojenie z powodu trudności na jakie napotykają wspólnoty emigrantów w USA. Mówiono też o wyzwaniach jakie stawia przed wierzącymi proces laicyzacji, a także o potrzebie większego poszanowania wolności religijnej i praw człowieka w Azji.

Źródło: Radio Watykańskie

Książę Karol w oparach absurdu

Książę Karol chce zmienić procedurę koronacyjną. Po tradycyjnym nabożeństwie anglikańskim w Opactwie Westminsterskim, podczas którego koronę na skronie monarchy włoży arcybiskup Canterbury, miałaby nastąpić dalsza część uroczystości, tym razem w Westminster Hall. Wzięli by w niej udział przedstawiciele Kościołów innych niż anglikański, Żydzi, muzułmanie, hinduiści i sikhowie.

Zdaniem księcia zmiana tradycji byłaby odbiciem zmian, jakie zaszły w brytyjskim społeczeństwie od roku 1953, czyli chwili koronacji JKM Elżbiety II. Zwolennikiem wieloreligijnej ceremonii jest m.in. były arcybiskup Canterbury lord Carey.

Od dawna znane są już plany księcia Karola, który w razie objęcia tronu chce także zmienić tradycyjny tytuł 'obrońcy tej wiary' - w domyśle anglikańskiej - przynależny monarchom brytyjskim na tytuł 'obrońcy wiary' - w zamierzeniu Karola każdej. Takiemu rozwiązaniu sprzeciwiają się jednak nie tylko anglikanie, ale także chrześcijanie innych wyznań. W roli obrońcy tradycyjnego tekstu przysięgi koronacyjnej wystąpił niedawno Alians Ewangeliczny, skupiający ok. 1.000.000 brytyjskich chrześcijan.

Od niemal 1000 lat brytyjscy monarchowie koronowani są w Opactwie Westminsterskim. Podczas ceremonii przysięgają bronić Kościoła Anglii (Church of England).

Źródło: EAI

Komentarz Konserwatysty:

W imię pełnego ekumenizmu proponuję zaprosić do ceremonii koronacyjnej również wyznawców voodoo, animizmu, satanizmu oraz czcicieli UFO.

Skandal: dzwony na cześć heretyka

Arcybiskup Bambergu Ludwig Schick, w przypadający 31 października Dzień Reformacji, wspólnie z "biskupem" ewangelickim Bayreuth, Wildfriedem Beyhl, wygłosi kazanie. O 21.30 we wszystkich katolickich i ewangelickich kościołach arcybiskupstwa zabrzmią dzwony. Z kolei od 22.00 do 24.00 "biskup" ewangelicki weźmie udział w nabożeństwie w katedrze katolickiej.

Źródło: Forum Frondy za Kreuz.net

27 października 2006

Część posłów PiS głosowała przeciw życiu

Sejm skierował w piątek do rozpatrzenia w komisji nadzwyczajnej projekt zmian w konstytucji autorstwa LPR, wprowadzający zapis o ochronie życia od momentu poczęcia. Komisja ma być powołana na następnym posiedzeniu Sejmu, w połowie listopada.

Zapis obecnie obowiązujący w art. 38 konstytucji brzmi: 'Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia'. Klub Ligi chce, aby dopisać do niego trzy słowa: 'od momentu poczęcia'. Głosowanie w tej sprawie, jak zapowiedział marszałek Sejmu Marek Jurek, może odbyć się - zgodnie z ustawą zasadniczą - najwcześniej za 60 dni.

Posłowie odrzucili wniosek o natychmiastowe przejście do drugiego czytania nad projektem. Poparło go 145 posłów, 203 było przeciw, 7 wstrzymało się od głosu.

Sejm nie przyjął także wniosku SLD o odrzucenie w pierwszym czytaniu projektu zmian w konstytucji autorstwa LPR, wprowadzającego zapis o ochronie życia od momentu poczęcia. Za odrzuceniem wniosku 88 posłów było za, 264 przeciw, 14 wstrzymało się od głosu.

Po głosowaniu wiceszef Ligi Wojciech Wierzejski stwierdził, że 'z wielkim żalem i nie pokojem" przyjął fakt, że "klub PiS, wbrew wcześniejszym deklaracjom, podzielił się w tej ważnej kwestii".

Według Wierzejskiego, aż 46 posłów PiS głosowało przeciwko natychmniastowemu przejściu do drugiego czytania nad poprawką. Jak wymieniał polityk LPR, byli to m.in.: Joachim Brudziński, Tadeusz Cymański, Krzysztof Jurgiel, Karol Karski, Paweł Kowal, Marek Kuchciński i Adam Lipiński.

Jak zaznaczył Wierzejskiego, posłowie, którzy głosowali przeciw przejściu do drugiego czytania "są za skierowaniem poprawki do specjalnie powołanej komisji", a zatem - jak ocenił - "są za wydłużeniem całej procedury, są za opóźnieniem uchwalenia zmian w konstytucji, są za dopuszczeniem do dopisywania poprawek".

"Padały już głosy, że może zmienić tę poprawkę w kierunku rozszerzenia i zapisania w konstytucji wyjątków do prawnej ochrony życia poczętego, czyli de facto ci posłowie są przeciw naszej poprawce w brzmieniu zaproponowanym przez LPR" - uważa Wierzejski.

Źródło: Onet.pl

Lista posłów PiS głosujących przeciw natychmiastowemu przejściu do drugiego czytania (czyli w praktyce przeciwnych chroniącej życie poprawce do konstytucji):

1. Ast Marek
2. Brudziński Joachim
3. Chrapkiewicz Daniela
4. Cymański Tadeusz
5. Czarnecki Krzysztof
6. Czarnecki Witold
7. Czesak Edward
8. Dera Andrzej Mikołaj
9. Dudziński Tomasz Mirosław
10. Giżyński Szymon Stanisław
11. Goliński Marian Tomasz
12. Gosiewska Małgorzata
13. Gosiewski Jerzy
14. Jackiewicz Dawid
15. Jurgiel Krzysztof
16. Karski Karol
17. Kempa Beata
18. Kloc Izabela
19. Kołakowski Robert
20. Kowal Paweł
21. Krasulski Leonard
22. Kuchciński Marek
23. Lipiński Adam
24. Liss Andrzej
25. Malik Ewa
26. Markowski Tomasz
27. Masłowska Mirosława
28. Mazurek Beata
29. Michałkiewicz Krzysztof
30. Natalli-Świat Aleksandra
31. Nowak Maria Teresa
32. Ołdakowski Jan
33. Opioła Marek
34. Paluch Anna
35. Poncyljusz Paweł
36. Rojek Józef
37. Sadurska Małgorzata
38. Stryjska Małgorzata
39. Suski Marek
40. Szarama Wojciech Piotr
41. Szczypińska Jolanta
42. Wawryniewicz Ryszard
43. Wiśniewska Jadwiga
44. Wójcik Michał
45. Zalewski Paweł
46. Zawiślak Sławomir

W Niemczech siłą zabierają dzieci ze szkół domowych

'W piątek, 20 października 2006 roku około godziny 7:30 rano, dzieci uczące się w szkole domowej zostały siłą zabrane z domu i pod eskortą policji odstawione do szkoly publicznej' - podaje organizacja Netzwerk Bildungsfreiheit wspierająca wolność w wyborze sposobu edukacji dzieci i opiekująca się rodzicami pragnącymi przekazywać edukację w warunkach domowych. Zabranie dzieci z miejscowości Bissigen (Badenia-Wirtembergia) do publicznej szkoły, nie jest jedynym przypadkiem tego typu w Niemczech. Amerykańska organizacja wspierająca edukację w domach (Homeschooling) The Home School Legal Defense Association, zrzeszająca ponad 80 tysięcy rodzin, podaje że zanotowano już w Niemczech przypadki kilkudniowych aresztowań rodziców, a także wymierzania kary grzywny. Jednej z rodzin wymierzono karę 2 tysięcy Euro, Waldemar Block, ojciec dziewięciorga dzieci spędził 13 dni w areszcie, a jego szwagierka Olga Block skazana została na 10 dni za nie zapłacenie kary grzywny wymierzonej za nie wysłanie dzieci do szkoly. W jeszcze innym przypadku, Katharina Plett została aresztowana i skazana na karę więzienia, a chcąc zachować opiekę nad dwanaściorgiem dzieci, jej mąż musiał zbiec do Austriii.

Obecnie obowiązujące w Niemczech prawo zabraniające kształcenia dzieci w domach przez rodziców, wprowadzone zostało w hitlerowskiej III Rzeszy w 1938 roku.

Źródło: BIBUŁA-pismo niezależne

4 listopada: pielgrzymka środowisk sympatyków tradycji łacińskiej na Jasną Górę

Msza Św. w klasycznym rycie rzymskim (trydenckim) w ramach dorocznej pielgrzymki środowisk sympatyków tradycji łacińskiej na Jasną Górę odbędzie się w Kaplicy Cudownego Obrazu już 4 listopada 2006 roku o godzinie 14.00. Po Mszy Św. jak zwykle Droga Krzyżowa na Wałach Jasnogórskich. Informacje o ewentualnym wykładzie i wspólnym posiłku podane zostaną wkrótce. Dojazd we własnym zakresie.

Tak krótki termin zawiadomienia wynikł z niemożności rezerwacji czasu w Kaplicy w żadną inną sobotę do końca roku za co serdecznie przepraszam.

Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do wspólnej modlitwy!

In Domino,

Ks. Wojciech P. Grygiel

Christianitas.pl

26 października 2006

Papież Benedykt XVI zaostrzył przepisy dotyczące udzielania Komunii świętej

"Decyzją papieża Benedykta XVI, tzw. szafarze nadzwyczajni nie mogą już asystować przy puryfikacji naczyń liturgicznych podczas Mszy świętych. Prezydent Konferencji Biskupów Amerykańskich, bp William S. Skylstad oznajmił, że podczas audiencji 9 czerwca br. kardynał Francis Arinze, Prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów przedstawił zapytanie w tej sprawie Papieżowi, który 'udzielił odpowiedzi negatywnej'. Wobec tej decyzji, dnia 23 października br. bp W. Skylstad wystosowal list do biskupów amerykańskich i polecil aby poinformowali oni wszystkich księży w swoich diecezjach o dokonanej zmianie obowiązujących od 2002 roku przepisów i zniesie tymczasowego indultu.

Wraz z listem i odpowiedzią kardynała Arinze, biskupi amerykańscy otrzymają nowy dokument przygotowany przez Komisję Liturgiczną Konferecji Biskupów Amerykańskich pt 'Siedem pytań dotyczących udzialania Komunii świętej pod obiema postaciami', w którym podkreśla się, że 'Chrystus jest w pełni obecny pod każdą z postaci [Chleba i Wina]'. Kardynał Arinze zwraca uwagę na możliwość udzielania Komunii św. poprzez zanurzenie Ciała Pańskiego we Krwi, lecz udzielania "tylko i wyłącznie na język". Dokument podkreśla też, że tzw. nadzwyczajni szafarze "zostali powołani wyłącznie dla tych przypadków, w których nie ma wystarczającej liczby szafarzy zwykłych do udzielania Komunii św.".

Źródło: Kosciol.pl

Ewangelicy w oparach absurdu

„Ojcze nasz i matko nasza...” - tak zaczyna się najsłynniejsza modlitwa chrześcijaństwa zapisana w jedenastym rozdziale Ewangelii św. Łukasza w nowym tłumaczeniu Biblii na język niemiecki. Autorami przekładu są ewangeliccy teologowie. Biblia poprawna politycznie trafiła właśnie do niemieckich księgarń i wzbudziła wielkie poruszenie za naszą zachodnią granicą – pisze internetowe wydanie magazynu „Der Spiegel”.

Zmiany w „Ojcze nasz” (po niemiecku „Vater unser...”) to nie jedyna nowość. Określające Boga słowo „Pan” zostało w wielu miejscach zamienione na „Wieczny” lub też po prostu na zaimek osobowy „Ty”. Według wielu specjalistów, znawców Pisma Świętego, nowy przekład jest również bliższy duchowi judaizmu.

Najnowszy tłumaczenie określane jest nieco z przekąsem mianem „poprawne politycznie” ze względu na przydanie Bogu żeńskości („Ojcze nasz i matko nasza...”). Tłumacze wyjaśniają jednak, że było to konieczne, ponieważ Bóg nie jest ani mężczyzną ani kobietą, pomimo to w kulturze chrześcijańskiej utożsamiany jest właśnie z pierwiastkiem męskim, czego dowodem jest chociażby język – rzeczownik „Bóg” jest w większości języków rodzaju męskiego.

Przydanie biblijnemu bogu cech żeńskich to nie przypadek - nad nowym przekładem pracowała przez pięć lat grupa złożona z 42 kobiet i tylko 10 mężczyzn.

Źródło: kosciol.pl

Skandal w "katolickiej" diecezji Linz

Diecezja Linz znana w przeszłości z odważnych eksperymentów liturgicznych znów znalazła się w centrum zainteresowania mediów i pod ostrzałem katolickich konserwatystów. 15 tys. młodych ludzi, płacących podatek na rzecz diecezji otrzymało pocztą płytę CD z prezentacją multimedialna o Kościele rzymskokatolickim pt.: Przestrzeń dla mojego życia. Wiele sformułowań zaskoczyło nawet dziennikarzy państwowej telewizji ORF.

W rozdziale poświęconym kwestiom seksualnym autorzy tekstu przekonują, że seks powinien sprawiać przyjemność i nie powinien być tematem tabu. Środki antykoncepcyjne? Nie wstydźcie się, mówcie o tym, żyjemy w końcu w XXI wieku. Nigdy nie idźcie do łóżka bez zabezpieczenia. Zasięgnij informacji nt. pigułek i prezerwatyw oraz co chroni cię przed chorobami wenerycznymi i AIDS, co najlepiej odpowiada tobie i twojemu partnerowi – stwierdza tekst.

Konserwatyści są oburzeni, że płyta wydana przez Związek Młodzieży Katolickiej nie promuje katolickiego rozumienia małżeństwa, wstrzemięźliwości przedmałżeńskiej, a w wielu miejscach uważa seks pozamałżeński za coś oczywistego. Ostrej krytyce poddane zostały również teksty z płyty CD, odnoszące się do prawd wiary. Pod hasłem "Wiara" (Glaube) młodzi dowiadują się, że każdy w coś powinien wierzyć, ponieważ wiara daje oparcie i orientację. Brakuje natomiast jasnych stwierdzeń podkreślających nie tylko rzymskokatolickie, ale i chrześcijańskie spojrzenie na fenomen wiary.

Ta płyta jest bardziej niż liberalna i z całą pewnością nie jest katolicka. Żądamy wyciągnięcia konsekwencji personalnych – zaapelowali w liście protestacyjnym do kurii członkowie diecezjalnego koła kapłańskiego (Linzer Priesterkreis). Tymczasem biskup Ludwig Schwarz oświadczył, że jest przejęty całą sprawą i zapewnił, że o niczym nie wiedział. Płyta musi zostać ulepszona, aby kościelne wartości w sposób jasny zostały wyrażone – powiedział hierarcha.

Źródło: EAI

Prezydent Kaczyński w imię kompromisu toleruje dzieciobójstwo

Prezydent: ws. ochrony życia jestem za utrzymaniem status quo

Prezydent Lech Kaczyński, pytany o projekt LPR dotyczący wprowadzenia do konstytucji zapisu o ochronie życia od momentu poczęcia, powiedział, że jest "za utrzymaniem status quo w tym zakresie".

Posłowie będą debatować nad projektem zmiany w konstytucji autorstwa LPR. Liga chce, aby do konstytucji wprowadzić zapis, że "Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia od momentu poczęcia". Pod projektem podpisali się nie tylko posłowie Ligi, ale także PiS i Samoobrony.

Prezydent, który uczestniczył uroczystościach jubileuszu 60-lecia Wydziału Farmacji Akademii Medycznej we Wrocławiu, podkreślił, że projekt LPR dotyczy zaostrzenia prawa aborcyjnego. Ja jestem za utrzymaniem status quo w tym zakresie - powiedział. Prezydent podkreślił, że "wolno mieć takie poglądy jakie ma LPR", ale według niego, "kompromis osiągnięty przed kilkunastu laty jest rozwiązaniem dobrym".

Ta sprawa została szczęśliwie zamknięta w okresie, kiedy stanowiła jeden z głównych przedmiotów sporu (...) - mówił prezydent. Wolałbym, aby osiągnięty wtedy kompromis był kompromisem trwałym - powiedział. (sm)

Źródło: Wirtualna Polska

Komentarz Konserwatysty:

Owo "dobre rozwiązanie" powoduje co roku okrutną śmierć kilkuset dzieci, które miały nieszczęście zostać poczęte w wyniku gwałtu lub być chore na przykład na zespół Downa. W imię tego "kompromisu" dzieci owe pozbawia się nie tylko życia, ale również możliwości oglądania Boga w życiu wiecznym. Po raz pierwszy pojawia się szansa by zmienić bezbożne prawo, i to zmienić je w sposób trwały (zmiana konstytucji jest znacznie trudniejsza niż zmiana ustawy). Dlatego wstyd mi za prezydenta katolika, wybranego głosami katolików, który opowiada się za tolerowaniem dzieciobójstwa w imię zgniłego kompromisu.

25 października 2006

Nowy proces beatyfikacyjny

Dobrze poinformowane źródła podają, że arcybiskup Józef Życiński zostanie postulatorem procesu beatyfikacyjnego świętej pamięci Karola Darwina. Do Kongregacji Doktryny Wiary zostało już skierowane pismo z wnioskiem o uznanie darwinowskiej teorii ewolucji za dogmat wiary katolickiej, oraz o obłożenie wszystkich kreacjonistów interdyktem, ekskomuniką, anatemą, a duchownych również suspensą.

Od naszych okołolubelskich informatorów dowiedziałem się, że jest już wytypowany cud, który posłuży do potwierdzenia beatyfikacji. Jest nim bogato opisane w licznych pozycjach książkowych (dwadzieścia kilka pozycji) uczłowieczenie pewnego przedstawiciela gatunku Pan Troglodytes. Jako świadek w procesie będzie zeznawał między innymi pisarz i rysownik Henryk Chmielewski.

Nagonka na profesora Giertycha

Naukowcy protestują przeciwko Giertychom
Tomasz Wysocki

Nie tylko żaden rozsądny naukowiec, lecz także żaden człowiek mający choćby podstawową wiedzę przyrodniczą nie neguje istnienia ewolucji - napisali w liście otwartym do władz państwowych członkowie Konferencji Dziekanów Wydziałów Przyrodniczych polskich uczelni.
Uczonych oburzyły wystąpienia europosła LPR Macieja Giertycha oraz ministra edukacji narodowej Romana Giertycha, którzy podważają prawdziwość teorii ewolucji.

Prof. Wiesław Fałtynowicz, dziekan Wydziału Nauk Biologicznych Uniwersytetu Wrocławskiego: - Tolerowanie takich poglądów powoduje, że chciałoby się zabrać dzieci ze szkoły nadzorowanej przez takiego ministra edukacji. Pewnych teorii, w tym teorii ewolucji, nie trzeba już dzisiaj udowadniać, są ogólnie przyjęte za prawdziwe.

"Teoria ewolucji została oficjalnie zaakceptowana przez Watykan" - piszą autorzy listu.

- Uznanie ewolucji nie jest zatem sprzeczne z katolicyzmem, co stara się podkreślić Maciej Giertych - mówi prof. Fałtynowicz. - W Europie takie wystąpienia, jak to Macieja Giertycha czy szefów Ministerstwa Edukacji, mogą nam o tyle zaszkodzić, że po prostu ośmieszają polską naukę.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Wnuk J. R. R. Tolkiena o swym dziadku

Żywo pamiętam, jak chodziłem z dziadkiem do kościoła w Bournemouth. Dziadek był oddanym katolikiem, a chodziliśmy razem na msze niedługo po tym, jak Kościół wprowadził w miejsce liturgii łacińskiej, liturgię w języku angielskim. Mój dziadek oczywiście nie pogodził się z tym i na cały głos odpowiadał podczas mszy po łacinie, podczas gdy reszta wiernych modliła się po angielsku. Bardzo mnie to denerwowało, ale mój wcale na to nie zważał. Czynił po prostu to, co uważał za słuszne. Przejął wyznanie religijne po swojej mamie, którą po katolickiej konwersji odrzuciła jej rodzina. Moja prababcia zmarła w biedzie, gdy dziadek miał dwanaście lat. Wiem, że odegrał ważną rolę w decyzji posłania mnie do Downside, rzymsko-katolickiej szkoły w Somerset.

Źródło: Forum Elendili - Przyjaciele Elfów

24 października 2006

Moderniści boją się starej mszy

Informacje o rychłym ogłoszeniu indultu generalnego dla mszy trydenckiej wywołały ogromne poruszenie w Kościele i środkach masowego przekazu. Wprawdzie Benedykt XVI nie zapowiedział jeszcze promulgowania odpowiedniej bulli, to jednak przecieki wydają się być na tyle mocne, iż nawet prestiżowe tytuły prasowe potwierdzają plotki, powołując się na wiarygodne źródła watykańskie. Sprawę szeroko komentują środowiska tradycjonalistyczne – radość przeplata się z obawami, że burza informacyjna wokół mszy przyspiesza konsolidację przeciwników mszy przedsoborowej.

Tradycjonalistyczny portal kreuz.net donosi, że we Francji tworzy się front oporu przeciwko indultowi generalnemu. Jest to o tyle zaskakujące, ponieważ w diecezji Bordeaux powstał niedawno nowy instytut na prawie papieskim p.w. Dobrego Pasterza. Zgromadzenie założone przez uciekinierów z Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X zajmuje się pielęgnowaniem mszy trydenckiej. Witryna donosi, że kilku francuskich hierarchów nie ukrywa niezadowolenia z wprowadzenia indultu.

I tak ordynariusz diecezji Angoulême bp Claude Dagens powiedział w wywiadzie dla agencji informacyjnej AFP, że wolałby, aby Stolica Apostolska informowała bezpośrednio biskupów o swoich zamierzeniach tak, aby nie musieli dowiadywać się wszystkiego z przecieków lub prasy. Według hierarchy birytualizm "w zły i wzbudzający zaniepokojenie sposób" zagraża jedności, a także wiarygodności Kościoła. Komentując powstanie Instytutu bp Dagens powiedział, że cała sprawa pokazuje układ sił – kto jest zwycięzcą, a kto pokonanym.

Troskę o jedność Kościoła wyraził też biskup Gérard Defois z Lille, twierdząc, że Kościół łaciński powinien mieć tylko jeden ryt. Hierarcha opublikował na stronie diecezji specjalne oświadczenie, a w wywiadzie dla dziennika Figaro podkreślił, że problemem nie jest stara msza, a jej obrońcy. Sam bp Defois uznawany jest za osobę przychylną mszy trydenckiej – w jego diecezji odbywają się msze indultowe i również on sam celebruje sporadycznie mszę według starego rytu. Powrót trydenckiego rytu nie przeszkadzałby mi, jednak spełniony musi być warunek, aby jednocześnie podjąć sprawę ekumenizmu, dialogu międzyreligijnego i wolności sumienia – podkreślił biskup.

Z kolei arcybiskup Tuluzy Robert Le Gall ostrzegł przed wprowadzaniem indultu generalnego, argumentując, że birytualizm w takiej formie nie może być urzeczywistniony. Arcybiskup obawia się podziałów w Kościele i konfliktów wśród tych, którzy z poświęceniem angażują się w życie liturgiczne Kościoła.

Instytut Dobrego Pasterza, mimo iż powstał przy zaangażowaniu Benedykta XVI, nie cieszy się większym uznaniem kilku hierarchów. Dotychczas dwóch francuskich hierarchów zapowiedziało, że nie wpuści Instytutu na teren swojej diecezji – chodzi o ordynariusza Besançon abp. André Jean Lacrampe oraz paryskiego metropolitę André Vingt-Trois.

Konserwatywne portale katolickie – jak np. austriacki kath.net – informowały również o nieprzychylnym nastawieniu niemieckich biskupów rzymskokatolickich wobec mszy trydenckiej. Według witryny biskup Moguncji kardynał Karl Lehmann nie pozwolił na odprawienie mszy trydenckiej kapłanowi z Bractwa Kapłańskiego św. Piotra, mimo iż ten miał zgodę proboszcza świątyni. Sceptyczne opinie o indulcie generalnym płynęły również z Polski.

Żródło: EAI

Profesor Maciej Giertych o ewolucji

prof. Maciej Giertych
O ewolucji w Parlamencie Europejskim

W dniu 11 października br. zorganizowałem w Parlamencie Europejskim tzw. „hearing” (wielogłos) na temat nauczania teorii ewolucji w szkołach Europy. Zaprosiłem trzech prelegentów, a sam odgrywałem rolę moderatora. Na sali było liczne grono dziennikarzy i europosłów. Sesja odbywała się przy równoczesnym tłumaczeniu na języki polski, angielski, francuski i niemiecki.
Zacząłem od wyjaśnienia, że sam uczyłem się w szkole o ewolucji jako o fakcie naukowym udowodnionym przez paleontologię. Potem moja dalsza edukacja (studia leśne, specjalizacja z fizjologii roślin i genetyki) i kariera naukowa doprowadziły mnie do wykładania genetyki populacyjnej studentom biologii. W tym czasie dowiedziałem się z PRL-owskich podręczników szkolnych moich dzieci, że o ewolucji nadal naucza się jako o biologicznym fakcie, ale już nie paleontologia, tylko genetyka populacyjna rzekomo dostarcza głównych dowodów. Musiałem zaprotestować. Przecież wiem, że to nieprawda jakoby tworzenie ras było przykładem małych kroków w ewolucji. Wiem, i każdy zajmujący się genetyką populacyjną wie, że rasy tworzą się na drodze selekcji, naturalnej lub sztucznej, połączonej z izolacją. Rasa to wyselekcjonowana część populacji, z której się wywodzi. Jest genetycznie uboższa od niej. Zawiera mniej informacji genetycznej. Czyli powstawanie ras to proces w odwrotnym kierunku niż ewolucja. Teoria ewolucji postuluje wzrost informacji. Przykład jej redukcji nie może być dowodem na nią. Sprawdziłem, czego nauczają w podręcznikach szkolnych w innych krajach. Wszędzie jest to samo. Podaje się te same „dowody” na ewolucję. Zacząłem więc studiować literaturę fachową tematu i okazało się, że w bardzo wielu dziedzinach nauk przyrodniczych pojawiło się mnóstwo wątpliwości wobec teorii ewolucji.

Po tym wstępie poprosiłem niemieckiego paleontologa dr. Hansa Zillmera, autora szeregu książek o ewolucji, również wydanych w Polsce, by wyjaśnił, czemu to już nie paleontologia jest głównym dostarczycielem dowodów na ewolucję. Dr Zillmer przedstawił pięknie ilustrowane informacje o nowych odkryciach świadczących o równoczesnym występowaniu dinozaurów i ludzi, o wspólnym występowaniu szczątków kopalnych organizmów rzekomo należących do bardzo różnych er geologicznych oraz o występowaniu zupełnie niezmienionych organizmów w wielu rzekomo bardzo odległych czasowo warstwach kopalnych. Pokazał też zdjęcia żyjących obecnie ludzi o czaszkach zupełnie takich jak u Neandertalczyków, oraz zdjęcia czaszek małp o kształcie takim jak Australopiteki. Czyli nie ma ciągu ewolucyjnego od małp do ludzi tylko odrębnie istnieją małpy, a odrębnie ludzie. Jako wniosek swej prezentacji zakwestionował nauczane datowanie całej kolumny stratygraficznej.

Na drugiego prelegenta poprosiłem sedymentologa, inżyniera hydraulika z paryskiej École Polytechnique, prof. Guy Berthault, który przedstawił wyniki swoich badań nad powstawaniem skał osadowych. Stwierdził, że po zmieszaniu rtęci, wody i oleju uzyska się wyraźne warstwy, nie dlatego, że rtęć jest stara, a olej młody, tylko dlatego, że różnią się ciężarem właściwym. Podobnie jest z powstawaniem skał osadowych. Osady nie spadają z nieba. Najpierw jest erozja, potem transport, a potem osadzanie. W czasie transportu cząstki ocierają się o siebie i porządkują w zależności od ciężaru właściwego, wielkości i kształtu. Transport ten odbywa się najczęściej z udziałem wody, choć może też być wiatr, czy suchy obsuw ziemi. Berthault obserwuje te zjawiska za szybą w olbrzymich laboratoriach hydraulicznych, gdzie woda niesie mieszaniny różnych materiałów. Obserwuje powstawanie warstw, równoczesne powstawanie wielu warstw. Główne badania prowadził na uniwersytecie w Kolorado, ale obecnie pracuje w Petersburgu, gdzie wraz z rosyjskimi geologami przeprowadza symulacje powstawania określonych sekwencji stratygraficznych. Kwestionuje całe datowanie stratygraficzne. By powstały warstwy potrzeba dużo wody niosącej materiał z erozji. Nie potrzeba milionów lat, tylko niewielu minut, godzin czy dni. Oczywiście, bez milionów lat nie ma ewolucji.

Trzecim prelegentem był prof. Joseph Mastropaolo z California State University, który przedstawił propozycję, by w szkołach nauczać nie ewolucji tylko dewolucji, bo istnienie dewolucji można eksperymentalnie wykazać. Świat spala się energetycznie. Zasoby informatyczne biosfery kurczą się. Wymieranie gatunków obserwujemy stale, a powstawania nowych nie obserwujemy w ogóle. Rośnie obciążenie genetyczne, czyli liczba defektów genetycznych w populacjach organizmów żywych. Przedstawił zastraszające dane o geometrycznym wzroście chorób genetycznych u człowieka, zagrażających istnieniu naszego gatunku. Proces w odwrotnym kierunku niż ewolucja jest do udokumentowania. Na ewolucję dowodów naukowych nie ma.

Po tych trzech prelekcjach była dyskusja. Prelegenci odpowiadali na pytania z sali. Była jedna bardzo agresywna wypowiedź angielskiego europosła, który twierdził, że tylu bzdur dawno nie słyszał. Ale pozostałe pytania czy komentarze były utrzymane w kulturalnej formie. W całej sesji nie było żadnych odniesień do kreacjonizmu czy chociażby do teorii „inteligentnego projektu”.
Tymczasem w krajowych reakcjach prasowych zostałem zaatakowany, że propaguję fundamentalizm religijny. Rozpoczęło Życie Warszawy (12.X.06) pisząc, że domagam się „by rodzice mogli decydować, czy ich dzieci będą się uczyły o teorii ewolucji”. Ponoć jestem zwolennikiem teorii kreacjonistycznej, w myśl której „wszystkie organizmy żywe zostały jednorazowo stworzone prze Boga, tak jak to opisuje Biblia” a „potop to fakt historyczny”. „W swych publikacja powołuje się na wyliczenia, z których wynika, że arka Noego miała wyporność 14 tys. ton.”

W ślad za Życiem Warszawy i powołując się na nią kolejne gazety ruszyły ośmieszać moją inicjatywę. Uznano, że właśnie o kreacjoniźmie była sesja w Brukseli. Gazeta Wyborcza (13.X.06) napisała: „Prof. Giertych i trzej naukowcy przekonywali, że powinno się uczyć „teorii kreacjonistycznej”. Głosi ona, że, wszechświat, człowieka i wszystkie organizmy w jednym czasie stworzył Bóg”.

Oczywiście nic nie poradzę na to, że sprawdzalne i powtarzalne wyniki badań dają wyniki bliższe opisom biblijnym niż darwinowskim. Ale ani ja, ani zaproszeni przeze mnie prelegenci nie zajmujemy się kreacjonizmem, biblistyką, teologią, czy filozofią, tylko naukową krytyką teorii ewolucji. Nigdy nic nie pisałem o wyporności arki Noego, choć nie jest wykluczone, że gdzieś cytowałem jakąś książkę, w której są takie wyliczenia. Wiem, że są ludzie, którzy poszukują resztek arki pod lodami góry Ararat i mogłem o tym gdzieś napisać. Ale to nie moja dziedzina i nie o tym była sesja w Brukseli.

W ostatnich dniach docierały do mnie różne agencje telewizyjne i rejestrowały moje wypowiedzi na temat ewolucji i zorganizowanej przeze mnie sesji w parlamencie Europejskim. Ale nigdzie nie zostały wyemitowane choćby fragmenty tych moich wypowiedzi. Próbowano mnie namówić do wypowiedzi o charakterze wyznaniowym, ale skoro nie dałem się wciągnąć w spór na tej płaszczyźnie, moje wypowiedzi przed kamerami okazały się nie przydatne. Nie jest ważne, co ja mam do powiedzenia tylko to, co media by chciały, żebym ja głosił.

To, że prasa kłamie wiem nie od dziś. Ale dotyczy to też Katolickiej Agencji Informacyjnej. Po sesji zadzwonili do mnie i pytali jak sobie wyobrażam kontrolę rodziców nad tym jak się uczy ewolucji w szkole. Odpowiedziałem, że wielokrotnie wypowiadałem się za większą kontrolą rodziców nad tym, czego się uczy w szkole. Czyniłem to szczególnie w odniesieniu do edukacji seksualnej, czy doboru lektur, bo rodzice mają prawo zabronić wtłaczania dzieciom treści, które uważają za niemoralne. Natomiast nigdy nie mówiłem o tym w kontekście sporu o ewolucję, ani w Brukseli ani przy żadnej innej okazji. I oto znajduję w komunikacie KAI (13.X.06) informację o sesji w Brukseli spointowaną przez abp. Józefa Życińskiego: „Jako nierealistyczną uznał metropolita lubelski sugestię prof. Giertycha, ażeby to rodzice decydowali czy dziecko ma się uczyć teorii ewolucji. ‘… sugerować, że rodzice mogą decydować czy dziecko będzie uczyć się teorii cząstek elementarnych czy teorii super strun, jest niepoważne...’”
A tymczasem ja się tylko domagam, by dzieci uczono prawdy.

Wykład w Akademii Orła

W sobotę 21.X.06 miałem wykład na temat teorii ewolucji na Akademii Orła w Warszawie. W związku z dużym zainteresowaniem tematem po sesji w Parlamencie Europejskim, Akademia ta zaprosiła na mój wykład media. Przyszło wiele dziennikarzy, były liczne mikrofony i kamery telewizyjne. Zaraz potem ukazały się dwa różne omówienia tego wykładu na dwóch stronach internetowych, Gazeta.pl i Onet.pl. O stopniu zainteresowania tematem świadczy liczba internatów, którzy dali swoje komentarze. Do niedzieli 22.X, godz. 19 było na tych dwu stronach odpowiednio 539 i 2644 wpisów. Wyraźnie temat interesuje.

20 października 2006

Apel w obronie dobrego imienia ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego

My niżej podpisani zwracamy się z apelem w obronie dobrego imienia ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego.

Nie chcemy oceniać zaistniałego sporu, o którym od wielu miesięcy jest głośno w mediach, ale naszym moralnym obowiązkiem jest powiedzieć, że metody jakimi zwalczana jest osoba ks. Tadeusza budzą nasz zdecydowany sprzeciw. Szczególnie sprzeciwiamy się sformułowaniom jakie w tych dniach zostały podane do wiadomości wiernym Kościoła katolickiego. Publiczne bowiem nazwanie represjonowanego kapelana „Solidarności” i założyciela wielu dzieł charytatywnych „nad-UB-owcem” oraz „inkwizytorem, niemiłosiernym i bezwzględnym oskarżycielem” jest nie tylko wielką niesprawiedliwością, ale i naruszaniem jego godnośći osobistej i dobrego imienia. Co więcej, przez represyjny zakaz został on pozbawiony elementarnego prawa do obrony.

Ks. Tadeusz od początku swej ofiarnej służby kapłańskiej staje w obronie ludzi pokrzywdzonych, biednych, bezdomnych i niepełnosprawnych. Stawał również w obronie uwięzionych i prześladowanych, szczególnie w okresie stanu wojennego, gdy jego dzisiejsi oskarżyciele milczeli. Dlatego tym bardziej nie możemy pogodzić się z powyższymi metodami, które są sprzeczne z nauczaniem Jana Pawła II.

Apelujemy do wszystkich ludzi Dobrej Woli o wsparcie naszego apelu.

Chętnych do złożenia podpisu prosimy o przesłanie danych tj. imię i nazwisko - zawód, miejscowość na adres e-mail: fundacja@albert.krakow.pl

http://www.albert.krakow.pl/

14 października 2006

Dlaczego na mszach trydenckich nie ma tłumów?

Takie pytanie padło na forum wiara.pl. Poniżej cytuję ciekawą odpowiedź napisaną przez Dextimusa:

Zobacz oryginalny post

Powodów jest kilka:
1) Biskupi bardzo niechętnie udzielają zgód - w Bytomiu czekaliśmy 7 (SIEDEM) lat, aż w końcu na jesieni 2005 gdy "zagroziliśmy", że o braku odpowiedzi powiadomimy Watykan, otrzymaliśmy zgodę na 1 (JEDEN) raz miesięcznie, w dodatku o godz. 17.30, w nieużywanym na codzień i nieogrzewanym kościele (większość z nas ma dzieci w wieku przed/szkolnym) i przydzielono nam celebransa, który nie dość, że nie potrafił celebrowac, to jeszcze wmawiał nam, że tak właśnie to powinno wyglądać i na każdej Mszy św. skutecznie zniechęcał do przyjścia następnym razem. Koledzy z Chorzowa mają jeszcze gorzej - ostatnio celebrans kazał im się wpisywać na jakąś listę i podpisywać oświadczenia, że "akceptują nauczanie Drugiego Soboru Watykańskiego" oraz, że "celebrans kieruje liturgią" czy jakoś tak, ponieważ mieli szereg uwag co do celebracji (celebrans chorzowski również nie potrafi lub nie chce odprawiać podług rytu z 1962 r.). Sutanny również nie używa - albę i ornat wkłada na stalowoszary garnitur.
Cała historia - do poczytania tutaj: http://forum.fidelitas.pl/viewtopic.php?t=687

1a) Wierni z Trójmiasta czekają na odpowiedź od 4 (CZTERECH ) lat. Abp Gocłowski odmawia udzielenia jakiejkowiek odpowiedzi na złożony wniosek, co nie przeszkadza Mu łgać w prasie codziennej (wczorajszy Dziennik: wierni ceniący przedsoborową liturgię i bez tego [przyszłej papieskiej zgody - Dextimus] mogą uczestniczyć w mszach łacińskich. Ale trudno znaleźć chętnych
Więcej na temat starań o "indult" w Gdańsku:
http://forum.fidelitas.pl/viewtopic.php?t=939
ostatnio ponawiali swoją prośbę w lutym:
http://forum.fidelitas.pl/viewtopic.php?t=1319

1b) W podobnej sytuacji znajduje się w Polsce grupa młodych ludzi, wychowanych lub urodzonych po Soborze Watykańskim II, chociażby z Łodzi, Torunia, Bydgoszczy, Wałbrzycha, Zamościa, Szczecina, Płocka, Kalisza, Świdnicy, Wielunia, Białegostoku, itp. itd...


2) Msze święte "indultowe" są z reguły odprawiane o takiej godzinie, o której normalna rodzina spożywa obiad lub gości z wizytą u Cioci Zosi na kawie i ciasteczkach. Nigdzie w Polsce Msza święta "indultowa" nie jest odprawiana przed południem. Czyli o normalnej porze, w jakiej zwykło się chodzić w niedzielę całą rodziną do kościoła.


3) Wielu kapłanów ODRADZA wiernym uczestnictwa w takich Mszach świętych (słyszałem na własne oczy) i skutecznie do tego ZNIECHĘCA. Księża (głownie młodzi) chcący się nauczyć celebrowania w tym rycie lub choćby interesujący się sprawą, są flekowani przez proboszczów. Dostajemy o tym sygnały praktycznie co tydzień, z różnych stron kraju.


4) Niedawno własnym sumptem, własnym nakładem i na własny koszt, wydrukowaliśmy kilkaset plakatów:
http://tradycja.org/plakat.jpg
Dziekan dekanatu bytomskiego zezwolił nam je wywiesić po parafiach, w porozumieniu z proboszczami, a po kilkunastu godzinach dostaliśmy informację, że "ktoś bardzo wazny" kazał je natychmiast pozdejmować.


Jak wiec Pani widzi - nie ma lekko. Co innego, gdyby chodziło o Msze "dżezowe", czy "afrykańskie". Wtedy - podejrzewam - nie byłoby żadnych problemów.

01 października 2006

Seminaria to nie kliniki

Włoscy hierarchowie rzymskokatoliccy biją na alarm: seminaria duchowne pustoszeją, a średnia wiekowa duchowieństwa jest wysoka. Na dodatek do seminariów zgłaszają się ludzie, którzy chcą uciec od świata i mają problemy psychiczne. Seminaria to nie kliniki – podkreśla arcybiskup Turynu kardynał Severino Poletto.

Powodów do zadowolenia nie ma żaden ordynariusz włoskiej diecezji. W milionowym Turynie, czwartym co do wielkości mieście we Włoszech, w seminarium duchownym uczy się tylko 15 mężczyzn. Przed pięcioma laty było ich jeszcze 40.

Poletto zaapelował do katolickich organizacji młodzieżowych o poszukiwanie prawdziwych powołań kapłańskich – informuje dziennik "La Repubblica".

Według danych włoskiego episkopatu na początku lat 60. minionego stulecia we włoskich seminariach duchownych było 30 tys. mężczyzn. W 2004 liczba ta zmalała do 4,500. W tym czasie ubyło 11 tys. kapłanów, a co drugi ksiądz poniżej 40. roku życia to cudzoziemiec.

źródło:
Wirtualna Polska

29 września 2006

VIDEO: Msza trydencka

Film przedstawia uroczystą mszę świętą z asystą w rycie trydenckim odprawioną w kaplicy FSSPX.

20 września 2006

Jak to dzieciom mózgi piorą

Ponieważ mój starszy sym poszedł do zerówki, miałem okazję blisko zapoznać się z podręcznikiem do nauki religii dla sześciolatków.

Okładka jeszcze nie wyglądała najgorzej...


Ale już po kilku stronach okazało się, że coś nie gra...


Tak, nie myliłem się. Określenie "Pan Jezus", do którego przywykliśmy od dzieciństwa nie pada w książce chyba ani razu. Zbawiciel nazywany jest po prostu poufale "Jezusem".

Podobie inni święci Pańscy - nazywani są tylko z imienia. Zamiast "Najświętsza Maryja Panna", czy "święta Maryja" jest po prostu "Maryja".

Na stronach o Mszy Świętej oczywiście nowinki w postaci na przykład znaku pokoju przez podanie ręki:


Ale w sumie to nic, w porównaniu z propagowaniem nadużyć liturgicznych:


O! Miła niespodzianka! Już na 54. stronie książeczki po raz pierwszy pada określenie "święty":


Opis Ostatniej Wieczerzy kolokwialny do bólu: "W Wielki Czwartej Jezus umył nogi apostołom, zjadł z nimi Ostatnią Wieczerzę, a później modlił się w Ogrodzie Oliwnym"


Heretycka definicja Mszy Świętej. Czyżby Autorzy naczytali się ksiązek Pastora Delty?


O dziwo jedno z dzieci klęczy przyjmując I Komunię Świętą. Ale balaski znikły. Zżarte przez korniki łącznie ze stopniami ołtarza? I gdzie podział się ministrant z pateną?


Druga herezja. Katolicy wiedzą, że Chrystus nie jest obecny w chlebie tylko pod postacią chleba. Autorzy książeczki zacytowali pogląd Marcina Lutra.
>

Jest różaniec. Tajemnice radosne...


Tajemnice światła...


Ale o tajemnicach bolesnych (zbyt drastyczne?) i chwalebnych (nieekumeniczne?) Autorom się zapomniało.

Czyżbym przegapił jakąś kanonizację albo beatyfikację?

19 września 2006

Materiały o chorale gregoriańskim

Zbiór linków do stron internetowych poświęconych chorałowi gregoriańskiemu: gregorian chant

Forum Cristeros

Powstało godne polecenia forum dyskusyjne:

http://forum.krzyz.org/

13 sierpnia 2006

Moderacja komentarzy na moim blogu

Z przykrością pragnę poinformować, że zmuszony byłem włączyć opcję moderowania komentarzy. Podobnie jak od swoich gości w moim domu oczekuję poszanowania mojej wiary, tak samo od osób komentujących zawartość tego blogu oczekuję poszanowania Kościoła Katolickiego. Niestety, jeden z komentujących poczuł się ostatnio w obowiązku, by zrobić z tego miejsca tubę antykatolickiej propagandy...

W związku z moderowaniem, komentarze będą się pojawiały z pewnym opóźnieniem. Przepraszam komentujących za niedogodność.

05 sierpnia 2006

W co (nie) wierzą Polacy?

Wczorajsza Rzeczpospolita potwierdziła moje przypuszczenia, że większość Polaków deklarujących się jako katolicy, tak naprawdę wierzy w swoją własną religię, będącą zbitką wybranych dogmatów katolickich z własnym widzi-mi-się wyniesionym z seriali telewizyjnych i prasy brukowej. Oto, w co wierzą Polacy:

94% wierzy w Boga.

88% wierzy, że Chrystus zmartwychwstał.

84% wierzy, że istnieje niebo.

65% wierzy, że istnieje piekło.

64% wierzy w cuda.

62% wierzy w anioły.

57% wierzy w życie po śmierci.

47% wierzy w duchy.

41% wierzy w diabła.

28% wierzy w reinkarnację.

Ciekawi mnie, czy władze kościelne są świadome problemu?

Cudów nie ma?

Powiada się, że przysłowia są mądrością narodów. Obiektywnie jednak rzecz biorąc ludowe porzekadła mają bardzo zróżnicowaną zawartość sapiencji, a śmiem zaryzykować stwierdzenie, że niektóre z nich dążą do minus nieskończoności. Niektóre z niezbyt mądrych powiedzonek tak zadomowiły się we współczesnej polszczyźnie, że sam gryzę się boleśnie w język gdy na przykład słysząc niewiarygodne historie o bliskim zeru prawdopodobieństwie zaistnienia chcę je skomentować powszechnie używanym zwrotem „cudów nie ma”. Bo cuda przecież czasem się zdarzają.

Cała wiara katolicka opiera się na ciągu cudownych i niemożliwych do racjonalnego wytłumaczenia wydarzeń. Dziewicze poczęcie Jezusa Chrystusa. Przemiana wody w wino podczas wesela w Kanie Galilejskiej. Chodzenie po wodzie. Wskrzeszenie Łazarza. Rozmnożenie chleba. A w końcu zmartwychwstanie Chrystusa – cud tak ważny, że gdyby nie nastąpił, to nasza wiara byłaby całkowicie próżna. Czy chrześcijanin uroczyście świętujący Wielkanoc może mówić, że „cudów nie ma”?

Po wniebowstąpieniu Pana cuda się nie skończyły. Niektóre z nich są tak dobrze udokumentowane w źródłach historycznych, że ich autentyczność nie budzi żadnych wątpliwości. Kilka zaś poddanych zostało współcześnie badaniom naukowym, wychodząc z nich ku zakłopotaniu racjonalistów obronną ręką. Wspomnieć można cud eucharystyczny we włoskim Lanciano, gdy w VIII wieku podczas Mszy Świętej chleb i wino zmieniły się w prawdziwe Ciało i Krew. Przechowywane do dzisiaj w kryształowym relikwiarzu zostały poddane badaniom naukowym, które wykazały, że zakrzepła krew pochodzi od człowieka i jest grupy AB, a ciało to tkanka ludzkiego mięśnia sercowego. Zdjęcia mikroskopowe próbek są ogólnodostępne w internecie, a naukowcy nie potrafią wyjaśnić w jaki sposób w niesterylnych warunkach ludzkie tkanki mogły zachować się w stanie nienaruszonym przez 1200 lat. Czy racjonalnie myślący człowiek może z czystym sumieniem powiedzieć, że „cudów nie ma”?

Po cóż zresztą sięgać do niesamowitych wydarzeń zapisanych w annałach? Przecież każda Msza Święta to cud nad cuda! Nie dość, że dzięki zamysłowi Bożemu podczas liturgii uobecnia się na ołtarzu krzyżowa ofiara Jezusa Chrystusa, to jeszcze On sam staje się obecny pośród nas w sposób materialny. Każda okruszynka hostii i każda kropelka konsekrowanego wina to Ciało i Krew, dusza i Bóstwo Jezusa Chrystusa. To On sam, żywy i zmartwychwstały, obecny nie symbolicznie, lecz rzeczywiście w sposób sakramentalny. Czyż trzeba nam więcej cudów? Zapomnijmy więc o powiedzonku „cudów nie ma” - one są i jeśli chcemy, możemy codziennie w nich uczestniczyć i doświadczać ich owoców.

Tomasz Dajczak

Felieton z cyklu "Okiem Konserwatysty" opublikowany w dolnoścląskiej edycji "Niedzieli" w dniu 27.03.2005

04 sierpnia 2006

bye bye forum wiara ;-P

Nadszedł wreszcie ten piękny moment, w którym za całokształt działalności wyrzucono mnie z forum wiara.pl. Prawdopodobnie kroplą, która przepełniła czarę goryczy było rażące naruszenie przeze mnie regulaminu przez napisanie dzisiaj słów "dictum sapienti sat" (jeden z moderatorów zwracał mi wczoraj uwagę, że to niedopuszczalne, bo forum jest polskojęzyczne, i że następnym razem mam przetłumaczyć na polski (sic!) ).

Drugą przyczyną mogło być wczorajsze pytanie o możliwość dialogu międzyreligijnego z lucyferianami. Wywalono cały wątek, nie wiem dlaczego, bo na przykład dialog z animistami jest prowadzony, a fotki z satanistycznej mszy hinduskiej z figurką tańczącego Shivy na ołtarzu generalnie się na forum podobały.


Bawcie się dobrze postępowcy, łudźcie się nadal, że Panu Bogu podobają się wspólne medytacje katolicko-buddyjskie, synkretyczno-satanistyczne msze do bożków hinduskich, monstancje ze zgniłych korzeni, msze odprawiane na trawie przykrytej workiem foliowym i kościoły przypominające garaże czy loże masońskie. Ja płakać za wami nie będę :-P

03 sierpnia 2006

O czym nie wolno rozmawiać na forum.wiara.pl

Jak można przeczytać między innymi w Bibule, amerykańscy katolicy sprzedają niepotrzebne kościoły między innymi... baptystom. Niestety, na forum wiara.pl o tym nie porozmawiamy, ponieważ każda próba poruszenia tego tematu (również grzeczna i rzeczowa) wzbudza agresję moderatorów skutkującą zamykaniem wątku. (zobacz)

Bo według moderatorów forum wiara.pl, Kościół jest obecnie kwitnący, nie dzieją się w nim żadne nadużycia ani żadne rzeczy godne krytyki (poza oczywiście tradycjonalistami i mszą po łacinie). Fakt wyprzedawania kościołów heretykom przeczy oficjalnej propagandzie sukcesu, więc trzeba go przemilczeć.

Jak to mówił ex prezydent RP: Nie chcesz mieć gorączki - stłucz termometr.

23 lipca 2006

czy ktoś to dzisiaj traktuje poważnie?

Dawniej taką przysięgę podpisywał każdy kandydat do święceń kapłańskich.

Dzisiaj - wydaje się, że prawie nikt by się pod tym nie podpisał....

ŚW. PIUS X
Przysięga antymodernistyczna
A.D. 1910


Ja... przyjmuję niezachwianie, tak w ogólności, jak w każdym szczególe, to wszystko, co określił, orzekł i oświadczył nieomylny Urząd Nauczycielski Kościoła...

Najpierw wyznaję, że Boga, początek i koniec wszechrzeczy, można poznać w sposób pewny, a zatem i dowieść Jego istnienia, naturalnym światłem rozumu w oparciu o świat stworzony, to jest z widzialnych dzieł stworzenia, jako przyczynę przez skutki.

Po drugie: zewnętrzne dowody Objawienia, to jest fakty Boże, przede wszystkim zaś cuda i proroctwa, przyjmuję i uznaję za całkiem pewne oznaki Boskiego pochodzenia religii chrześcijańskiej i uważam je za najzupełniej odpowiednie dla umysłowości wszystkich czasów i ludzi. nie wyłączając ludzi współczesnych.

Po trzecie: mocno też wierzę że Kościół, stróż i nauczyciel słowa objawionego, został wprost i bezpośrednio założony przez samego prawdziwego i historycznego Chrystusa, kiedy pośród nas przebywał, i że tenże Kościół zbudowany jest na Piotrze, głowie hierarchii apostolskiej, i na jego następcach po wszystkie czasy.

Po czwarte: szczerze przyjmuję naukę wiary przekazaną nam od Apostołów przez prawowiernych Ojców, w tym samym zawsze rozumieniu i pojęciu. Przeto całkowicie odrzucam jako herezję zmyśloną teorię ewolucji dogmatów, które z jednego znaczenia przechodziłyby w drugie, różne od tego, jakiego Kościół trzymał się poprzednio. Potępiam również wszelki błąd, który w miejsce Boskiego depozytu wiary, jaki Chrystus powierzył swej Oblubienicy do wiernego przechowywania, podstawia... twory świadomości ludzkiej, które zrodzone z biegiem czasu przez wysiłek ludzi - nadal w nieokreślonym postępie mają się doskonalić.

Po piąte: z wszelką pewnością utrzymuję i szczerze wyznaję, że wiara nie jest ślepym uczuciem religijnym, wyłaniającym się, z głębin podświadomości pod wpływem serca i pod działaniem dobrze usposobionej woli, lecz prawdziwym rozumowym uznaniem prawdy przyjętej z zewnątrz ze słuchania, mocą którego wszystko to, co powiedział, zaświadczył i objawił Bóg osobowy, Stwórca i Pan nasz, uznajemy za prawdę dla powagi Boga najbardziej prawdomównego.

Poddaję się też z należytym uszanowaniem i całym sercem wyrokom potępienia, orzeczeniom i wszystkim przepisom zawartym w encyklice ,,Lamentabili", zwłaszcza co się tyczy tzw. historii dogmatów.

Również odrzucam błąd tych, którzy twierdzą, że wiara podana przez Kościół katolicki może się sprzeciwiać historii i że katolickich dogmatów, tak jak je obecnie rozumiemy, nie można pogodzić z dokładniejszą znajomością początków religii chrześcijańskiej.

Potępiam również i odrzucam zdanie tych, którzy mówią, że wykształcony chrześcijanin występuje w podwójnej roli: jednej człowieka wierzącego, a drugiej historyka, jak gdyby wolno było historykowi trzymać się tego, co się sprzeciwia przekonaniom wierzącego, albo stawiać przesłanki, z których wynikałoby, że dogmaty są albo błędne; albo wątpliwe - byleby tylko wprost im się nie przeczyło.

Potępiam również ten sposób rozumienia i wykładu Pisma św., który pomijając Tradycję Kościoła, analogię wiary i normy podane przez Stolicę Apostolską, przyjmuje wymysły racjonalistów w sposób zarówno niedozwolony, jak i lekkomyślny, a krytykę tekstu uznaje za jedyną i najwyższą regułę.

Odrzucam również zdanie tych, którzy twierdzą, że ten, co wykłada historię teologii lub o tym przedmiocie pisze, powinien najpierw odłożyć na bok wszelkie uprzednie opinie, tak co do nadprzyrodzonego początku katolickiej Tradycji jak co do obiecanej przez Boga pomocy w dziele wiecznego przechowywania wszelkiej objawionej prawdy; nadto że pisma poszczególnych Ojców należy wykładać według samych tylko zasad naukowych z pominięciem wszelkiej powagi nadprzyrodzonej i z taką swobodą sądu, z jaką zwykło się badać jakiekolwiek dokumenty świeckie.

W końcu wreszcie ogólnie oświadczam. że jestem najzupełniej przeciwny błędowi modernistów twierdzących, że w świętej Tradycji nie ma nic Bożego, albo - co daleko gorsze - pojmujących pierwiastek Boży w znaczeniu panteistycznym, tak iż nic nie pozostaje z Tradycji katolickiej poza tym suchym i prostym faktem, podległym na równi z innymi dociekaniom historycznym, że byli ludzie, którzy szkołę założoną przez Chrystusa i Jego Apostołów rozwijali w następnych wiekach swą gorliwą działalnością, zręcznością i zdolnościami.

Przeto usilnie się trzymam i do ostatniego tchu trzymać się będę wiary Ojców w niezawodny charyzmat prawdy, który jest, był i zawsze pozostanie w "sukcesji biskupstwa od Apostołów" [Św. Ireneusz, Adv. haer. IV, 26 - PG 7,1053 C]; a to nie w tym celu, by trzymać się tego, co może się wydawać lepsze i bardziej odpowiednie dla stopy kultury danego wieku, lecz aby nigdy inaczej nie rozumieć absolutnej i niezmiennej prawdy głoszonej od początku przez Apostołów.

Ślubuję, iż to wszystko wiernie, nieskażenie i szczerze zachowam i nienaruszenie tego przestrzegać będę i że nigdy od tego nie odstąpię, czy to w nauczaniu. czy w jakikolwiek inny sposób mową lub pismem. Tak ślubuję, tak przysięgam, tak niech mi dopomoże Bóg i ta święta Boża Ewangelia.

ŹRÓDŁO:
"Breviarium fidei" - Księgarnia św. Wojciecha, Poznań 1988, wydanie II.

Czy gardzimy Tradycją Apostolską?

Tak sobie czytam stare dokumenty kościelne, i naszło mnie pewne pytanie. Ale najpierw text z Tridentinum:

Cytat:

Sobór Trydencki, sesja XIII
Dekret o Najświętszym Sakramencie
A.D. 1551

Rozdział VIII. Sposób korzystania z tego przedziwnego Sakramentu. - Co zaś dotyczy korzystania z tego świętego Sakramentu, Ojcowie nasi słusznie i mądrze rozróżnili trzy sposoby jego przyjmowania. Nauczali bowiem, że niektórzy, jak grzesznicy, przyjmują go tylko sakramentalne; inni tylko duchowo, mianowicie ci, którzy przez pragnienie "żywą wiarą, która działa przez miłość" [Gal 5, 6] - pożywając ten przedłożony sobie niebieski chleb, odczuwają jego owoc i pożytek. Inni jeszcze przyjmują i sakramentalnie, i duchowo, a są to ci, którzy tak się poprzednio badają i przysposabiają, że do tego Bożego Stołu przystępują "odziani szatą godową" [Mt 22, 11 nn]. W sakramentalnym zaś pożywaniu zawsze był ten zwyczaj w Kościele Bożym, że świeccy otrzymywali komunię od kapłanów, a kapłani, odprawiając Mszę św., sami sobie jej udzielali, który to zwyczaj pochodzący z Tradycji Apostolskiej jak najsłuszniej powinien być zachowany.


1. Z rozmów prywatnych, które sobie tu i ówdzie prowadzę, mogę stwierdzić, że wielu Kowalskim wydaje się, że świeccy szafarze Komunii Świętej są powrotem do starożytnego chrześcijaństwa. Tymczasem z Tridentinum wynika, że jest to absolutna nowość.

2. Zwyczaj komunikowania przez kapłanów pochodzi z Tradycji Apostolskiej. Dlaczego gardzimy starożytnymi zwyczajami? Nie oszukujmy się, w większości polskich parafii świeccy szafarze Komunii św. potrzebni są dwa razy do roku, natomiast komunikują prawie co niedziela, naruszając przepisy z watykańskiej instrukcji Redemptionis Sacramentum.

02 lipca 2006

Między mitem a historią

Wiele razy w życiu zetknąłem się z osobami uważającymi się za katolików, a jednocześnie wygłaszających takie stwierdzenia jak: „tak naprawdę to nie wiadomo, co z człowiekiem dzieje się po śmierci”, „kto to wie, która religia jest prawdziwa?”, „każdy człowiek ma swoją własną prawdę”, albo „wierzymy, że Chrystus zmartwychwstał, ale jak było naprawdę nikt nie wie”. Niektórzy to ostatnie zdanie wyrażają językiem teologicznym, mówiąc że „zmartwychwstanie należy rozpatrywać wyłącznie w kategoriach wiary i nie należy traktować go jak wydarzenia historycznego” - co de facto znaczy dokładnie to samo.

Skąd takie niedowiarstwo, coraz bardziej powszechne również wśród niektórych „postępowych” teologów? Wszak historyczne istnienie Pana Jezusa nie budzi już wątpliwości wśród historyków. Dlaczego więc tylu ludzi nie wierzy w to, że historycznie istniejący Jezus Chrystus skazany na śmierć przez historyczne żydowskie władze religijne, ubiczowany i ukrzyżowany przez rzymskich żołnierzy na rozkaz historycznego namiestnika Judei, Poncjusza Piłata, pogrzebany w piątek wieczorem w grobowcu należącym do Józefa z Arymatei, w niedzielę rano wstał z tego grobu żywy, o własnych siłach?

Wszak fakt zmartwychwstania jest opisany w poważnych źródłach historycznych, którymi są Ewangelie. Z relacji ewangelicznych wynika, że zmartwychwstały Chrystus ukazał się na własne oczy w sumie kilkuset osobom, rozmawiał z nimi, jadł, pił, pokazywał swoje rany, a na koniec na oczach kilkunastu świadków uniósł się do nieba. A przecież wiele wydarzeń z historii powszechnej jest udokumentowanych w tekstach źródłowych w znacznie bardziej skąpy sposób, a mimo to nikt ich nie podważa. Co więcej, dla pierwszych chrześcijan zmartwychwstanie Chrystusa było taką oczywistością, że bez wahania oddawali życie za tę prawdę.

Dlaczego więc dzisiaj tylu ludzi odrzuca fakt zmartwychwstania? Oprócz ulegania oświeceniowemu przesądowi, że cudów nie ma, wchodzi tutaj w grę dodatkowy czynnik. Otóż jeśli Chrystus naprawdę zmartwychwstał, znaczy to, że wszystko to, co mówił było prawdą: że Bóg istnieje, że Chrystus jest drugą Osobą Trójcy Świętej, wcielonym Bogiem, który umarł by odkupić nasze grzechy, że przyjdzie na końcu czasów by sądzić żywych i umarłych, a tu na ziemi założył swój Kościół Katolicki zbudowany na wierze świętego Piotra i jego następców.

Uznanie zaś takich faktów może być dla wielu osób niewygodne, bowiem wiąże się z koniecznością nawrócenia, czyli drastycznej zmiany swego życia i podporządkowania go prawu Bożemu. Dla wielu osób łatwiej jest więc powątpiewać w podstawowy dla wiary fakt zmartwychwstania, czy też „rozwadniać” go sprowadzając go do pięknego mitu czy symbolu. Formalnie są katolikami, ale nie upierają się przy tym, że ich wiara jest prawdziwa i daje życie wieczne – woląc spokojne życie niezaangażowanego „katolika wielkosobotniego” (który w kościele pojawia się głównie przy okazji święcenia jajek, ewentualnie ślubów, chrztów czy pogrzebów). Pamiętajmy jednak, że takie podejście łączy się z ryzykiem usłyszenia od Chrystusa słów z trzeciego rozdziału Apokalipsy św. Jana: „Bodajbyś był zimny albo gorący: ale iżeś letni, a ani zimny, ani gorący, pocznę cię wyrzucać z ust moich”.

Felieton drukowany w dolnośląskiej edycji "Niedzieli"

Nowoczesnym katolikom nie przeszkadzają profanacje Najświętszego Sakramentu

Na jednym z forów dyskusyjnych przypomniałem jeden z ubocznych skutków wprowadzenia Komunii św. na rękę. Wspomiałem jak to na Forum Frondy ktoś pisał parę tygodni temu, jak to we wiedeńskiej katedrze św. Stefana znalazł Hostię w doniczce na kwiaty, a gdy obszedł całą świątynię, to znalazł jeszcze trzy upchnięte pod ławkami.

Jak do faktu takiej profanacji odnoszą się nowocześni katolicy? Cytuję bez komentarza jedną z odpowiedzi z owego nieszczęsnego forum:

Heh, nie wiem skad sie to wzielo ale dla mnie upychanie Komunii w doniczkach nie jest wielkim problemem. Watpie, zeby Boga dalo sie w ten sposob obrazic, watpie zeby dalo sie Go obrazic w jakikolwiek sposob. Takie dzialanie, jak z doniczkami, traktuje wylacznie jako grzech przeciwko sobie samemu i przeciwko innym ludziom.